Schron nie musi być kosztem, jeśli zmienimy reguły

16.07.2026

Nowa ustawa o ochronie ludności otwiera drogę do rozwoju infrastruktury ochronnej, ale sama nie rozwiąże kluczowych problemów. O tym, dlaczego schrony powinny pełnić funkcje użytkowe, jakie bariery utrudniają ich budowę i czego Polska może nauczyć się od Finlandii, mówi Piotr Jarosz, prezes zarządu Holdfort S.A.

 

W WYWIADZIE:

  • Jakich kompetencji wymaga projektowanie budowli ochronnych?
  • Dlaczego warto realizować obiekty o podwójnej funkcji?
  • Z jakimi problemami mierzą się inwestorzy i samorządy na etapie przygotowywania inwestycji schronowych?
  • Dlaczego warto korzystać z doświadczeń innych krajów?
  • Budować nowe schrony czy przeprowadzać adaptację istniejących obiektów?
  • W jaki sposób przyspieszyć rozwój systemu budowli ochronnych?

 

Jakich kompetencji wymaga dziś projektowanie współczesnych budowli ochronnych?

Projekt schronu wymaga zgranego zespołu wielu specjalistów: konstruktora, architekta, inżynierów branży wentylacyjnej, sanitarnej, elektrycznej i łącznościowej. Każda z tych branż ma własne, specyficzne wymagania, odnoszące się do schronu, ale to konstrukcja stanowi obszar największych wyzwań, w którym Polska ma największą lukę kompetencyjną. Rozporządzenie z 4 listopada 2025 r. o warunkach technicznych dla budowli ochronnych daje konstruktorowi wybór między dwiema niezależnymi metodami: uproszczoną metodą quasistatyczną z odpowiednimi współczynnikami dynamicznymi oraz pełną analizą dynamiczną w domenie czasu. Pierwsza jest szybka, ale daje konserwatywne wyniki. Druga wymaga zaawansowanych narzędzi i modeli materiałowych oraz analizy interakcji fali uderzeniowej z konstrukcją, lecz daje w zamian projekty optymalne kosztowo. Różnica między tymi metodami przekłada się na realne pieniądze w budżecie inwestora. Wymaga to zaangażowania inżyniera posiadającego doświadczenie w dynamice konstrukcji, wywodzącego się zazwyczaj z jednego z czterech środowisk: inżynierii sejsmicznej i parasejsmicznej, znanej u nas z rejonów górniczych, inżynierii mostowej, ciężkich konstrukcji przemysłowych lub inżynierii wojskowej. W Holdfort pracujemy z takimi projektami od lat, dlatego oceniam to z własnej praktyki. Projektujemy obiekty z analizą sejsmiczną, licząc konstrukcje według różnych norm, od Eurokodów w Portugalii, przez normy sejsmiczne nowozelandzkie, aż po amerykańskie. Mamy też doświadczenie w projektowaniu mostów oraz konstrukcji dla przemysłu ciężkiego. To zaplecze kompetencyjne, które w Polsce dotąd było potrzebne w innych dziedzinach inżynierii, a dziś okazuje się decydujące dla optymalnego projektowania współczesnych schronów, które mogą znaleźć się pod każdym budynkiem.

 

Czy model obiektów o podwójnej funkcji powinien stać się standardem w Polsce?

Tak i to zdecydowanie. Co istotne, polskie prawo już idzie w tym kierunku, ponieważ art. 92 ust. 5 ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej mówi, że budowle ochronne projektuje się w miarę możliwości jako obiekty o podwójnej funkcji. Problem polega na tym, że jest to zalecenie miękkie, nie wymóg. Finlandia od 1958 r. buduje wyłącznie schrony z funkcją cywilną i osiągnęła ponad 85% pokrycia populacji. To nie jest przypadek, to efekt konsekwentnej polityki i jedyna droga do osiągnięcia takiej skali. Drugim równie ważnym argumentem są koszty utrzymania. Schron, który przez 99% czasu pozostaje niewykorzystany, generuje wyłącznie koszty dla budżetu gminy, czyli stanowi pozycję inwestycyjną, z której wójt lub burmistrz nie uzyska bezpośredniego zwrotu. Obiekt, który na co dzień pełni funkcję siłowni, parkingu czy hali sportowej, np. z kortami do padla, przynosi przychody finansujące jego utrzymanie. To zmienia jego charakter z czystego obciążenia budżetowego w inwestycję, która częściowo się samofinansuje.

 

Redakcja poleca:

Jakie najczęstsze wyzwania napotykają inwestorzy i samorządy na etapie przygotowania inwestycji związanych z budowlami ochronnymi?

Być może Panią zaskoczę, ale nie pieniądze. Najtrudniejszą barierą jest dziś lokalizacja. W gęstej zabudowie miejskiej trudno znaleźć wolne działki, a ustawowy wymóg dojścia 500 m wymusza gęstą sieć obiektów liczoną w setkach w przypadku większych miast. Racjonalnym kierunkiem jest więc lokalizowanie schronów pod wszystkimi nowo powstającymi budynkami, a tam, gdzie nowe inwestycje nie zostaną zrealizowane – pod istniejącą infrastrukturą sportową, w tym pod boiskami szkolnymi. To działki, które są już własnością samorządu i znajdują się w obszarach zamieszkanych. Drugą barierą są kompetencje, ponieważ samorząd dokonujący pierwszej w historii inwestycji w schron nie ma doświadczenia, zespołu osób ani narzędzi do oceny dokumentacji projektowej. Tu rolę powinny pełnić wyspecjalizowane firmy, działające jako generalni realizatorzy inwestycji lub inwestorzy zastępczy. Trzecia bariera to finansowanie, które w większości gmin wymaga wsparcia państwa lub partnerstwa publiczno-prywatnego, ale akurat to wyzwanie osobiście uważam obecnie za najmniej istotne ze względu na ustawowy zapis gwarantujący stałe finansowanie infrastruktury ochronnej z budżetu państwa. Od przyszłego roku ruszy pięcioletni Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej (OLiOC), a już niebawem pojawią się środki z KPO i być może inne fundusze.

 

Czy Polska powinna dziś koncentrować się przede wszystkim na budowie nowych schronów czy na adaptacji istniejących obiektów do funkcji ochronnych?

Niedawno opublikowane sprawozdanie Rady Ministrów z wykonania ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej za 2025 r. daje jednoznaczną odpowiedź. Z 3394 stanowisk wydanych przez Państwową Straż Pożarną wobec dotychczasowych obiektów ochronnych, czyli budynków, które przed 1 stycznia 2025 r. pełniły funkcję ochronną, tylko 18% odpowiada kryteriom ustawy, 35% nie może ich spełnić, a 47% wymaga ekspertyzy oceniającej ich przydatność. To oznacza, że ścieżka adaptacji, która intuicyjnie wydaje się tańsza i szybsza, w większości przypadków po prostu nie zadziała. Konstrukcje sprzed kilkudziesięciu lat nie były projektowane pod współczesne wymagania i ich modernizacja często kosztuje więcej niż budowa nowego obiektu. Kierunek powinien być więc jasny. Główny nacisk należy położyć na nowe budowle ochronne, projektowane od początku zgodnie z aktualnymi wymaganiami oraz zasadą podwójnej funkcji. Adaptacja powinna pozostać wyjątkiem dla obiektów, które rzeczywiście do tego się nadają. Nie oznacza to zaprzepaszczenia istniejących zasobów, tylko że nie zbudujemy systemu na fundamentach, których nie ma.

 

 

Jakie wnioski dla polskich projektantów i inwestorów płyną z doświadczeń krajów, które od dekad rozwijają systemy ochrony ludności, takich jak Finlandia?

Cztery wnioski z Finlandii. Po pierwsze, prostota daje powszechność. Fiński system ma tylko dwie kategorie schronów oraz schrony skalne, podczas gdy polski system przewiduje siedem kategorii obiektów zbiorowej ochrony, a także punkty schronienia. Po drugie, dwufunkcyjność jako standard, a nie ciekawostka. Po trzecie, mierzalne kryteria zamiast kryteriów jakościowych pozostawiających pole do uznaniowości. Fiński przepis wymaga schronu w każdym budynku lub grupie budynków na tej samej działce o powierzchni co najmniej 1200 m², przeznaczonych na mieszkania, miejsce pracy lub stałego przebywania ludzi, oraz 1500 m² dla obiektów przemysłowych, magazynowych i zgromadzeń. Wielkość schronu to ok. 2% powierzchni brutto w budynkach mieszkalnych i 1% w przemysłowych. Po czwarte, powinny być niższe wymagania techniczne tam, gdzie nie wpływają one na realną ochronę. Fińskie schrony zachowują podobną odporność na nadciśnienie, ale racjonalnie kalibrują pozostałe wymagania, od osłony przed promieniowaniem gamma i odporności ogniowej po wydajność wentylacji, co znacząco obniża koszt budowy i utrzymania.

 

Gdyby miał Pan wskazać jeden najważniejszy krok, który Polska powinna dziś wykonać, aby realnie przyspieszyć rozwój systemu budowli ochronnych, co by to było?

Konieczna jest reforma polskiego systemu w trzech obszarach. Po pierwsze, wprowadzenie ustawowego obowiązku realizacji budowli ochronnej, nie MDS-ów, w każdym nowym budynku na wzór fiński. Po drugie, reforma reguł doboru kategorii wraz ze znaczącym ograniczeniem wymagań, np. w zakresie redukcji promieniowania gamma dla najniższej kategorii schronu, ponownie wzorem rozwiązań fińskich. Obecne przepisy precyzyjnie określają parametry techniczne każdej kategorii budowli ochronnej, ale nie podają reguły, jak tę kategorię dobrać dla konkretnej lokalizacji. Polskie prawo nie nakłada obowiązku budowy schronu, lecz budowli ochronnej, a najtańszą budowlą ochronną jest ukrycie U-1. Moim zdaniem decydenci będą wybierać opcję najtańszą z dopuszczalnych i powstanie ogromna przewaga ukryć, niewiele przewyższających miejsce doraźnego schronienia, nad kosztownymi w budowie i utrzymaniu schronami. Szerzej opisuję te dwie kwestie w opublikowanej 9 czerwca białej księdze pt. „Luka w sercu systemu ochrony ludności”. Po trzecie, potrzebny jest mechanizm finansowy oparty na partnerstwie publiczno-prywatnym, w którym państwo dotuje budowę schronu, a inwestor prywatny lub samorząd zarabiają na jego funkcji cywilnej. Te trzy elementy razem dałyby Polsce szansę dogonić w ciągu dekady lub dwóch to, co Finlandia budowała przez 70 lat.

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Anna Dębińska

www.facebook.com

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

Kanał na YouTube

Profil linked.in