Młodzież na elektrycznych hulajnogach to powszechny problem, ale pojawiło się już nowe zagrożenie. To surrony. Pierwsze pościgi już za nami.

fot. Wioletta/stock.adobe.com
- W przestrzeni miejskiej pojawiło się nowe zagrożenie.
- To młodzież szalejąca na małych motorkach.
- Taka „zabawa” może się skończyć w sądzie rodzinnym.
Miejski sport
Młodzież na elektrycznych hulajnogach to problem w całej Polsce. Straszą pieszych, zajeżdżają drogę autom, stanowią zagrożenie dla innych i dla siebie. W dodatku robią to celowo, traktując popisy jako „miejski sport”. Jednym z elementów „zabawy” jest ucieczka przed strażą miejską i policją.
Tylko we wrześniu 2026 r. do wypadku z udziałem elektrycznych hulajnóg doszło w:
- podwarszawskiej miejscowości Błonie-Wieś – dwóch mężczyzn na jednej hulajnodze zostało potrąconych przez ciężarówkę, ich życia nie udało się uratować;
- miejscowości Wilków-Osiedle – elektryczna hulajnoga zderzyła się z BMW, kierujący hulajnogą 23-latek trafił do szpitala;
- Koszalinie – 15-latek na elektrycznej hulajnodze prawie porozjeżdżał pieszych na chodniku.
Podczas gdy politycy debatują, co z tym fantem zrobić, pojawiło się już nowe zagrożenie: surrony.
Co to jest surron?
Surrony to elektryczne motorki crossowe – bardzo lekkie i ciche. Choć wyglądają jak zabawki, muszą być zarejestrowane i ubezpieczone (OC), a kierujący musi mieć odpowiednie uprawnienia, w zależności od wersji:
- motorower: A, B lub AM (od 14. r.ż.),
- motocykl: A lub B (od minimum 3 lat).
Pierwszy głośny pościg już za nami. W Rybniku szarżę 14-sto i 15-latka przerwała policja. Oprócz wykroczeń – jazdy bez uprawnień, jazdy niezarejestrowanym pojazdem i jazdy po chodniku – odnotowano również przestępstwo ucieczki przed policją – przez co sprawa skończy się w sądzie rodzinnym.
Źródło: Inżynier Budownictwa/auto-swiat.pl