GDDKiA wyjaśnia procedury po tragedii na A1. „Jeden odbiór w ciągu dwóch dni robót jest zgodny z przepisami”.

04.09.2026

Cztery osoby zginęły, cztery kolejne trafiły do szpitala po wtorkowym wypadku na A1. W mediach pojawiły się zarzuty, że zabezpieczenia robót pod Mykanowem były ustawione niezgodnie z wytycznymi, zaś kontrole Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad są mało skuteczne, bo sprowadzają się tylko do sprawdzenia dokumentacji. GDDKiA opowiada: wszystko odbyło się zgodnie z przepisami, zabezpieczenia sprawdzono i odebrano dzień wcześniej, zaś drugiego odbioru przepisy nie wymagają.

 

Odcinek A1 pod Mykanowem. Fot. GDDKiA

 

 

  • Co wydarzyło się na A1 i czy winne były tu procedury? 
  • Jakie zarzuty padają pod adresem GDDKiA?
  • Odpowiedź Dyrekcji: wszystko było zgodne z przepisami i procedurami.

 

Co wiemy o wypadku na A1?

Do tragicznego w skutkach wypadku doszło 1 września około godziny 9:00 na odcinku autostrady A1 pod Mykanowem, w powiecie częstochowskim. Kierowca ciężarówki wjechał wówczas w samochód ekipy prowadzącej naprawę gwarancyjną. Na miejscu zginęły cztery osoby, cztery kolejne zostały ciężko ranne.

 

Tego samego dnia portal brd24.pl opublikował nagranie tuż sprzed tragedii i postawił tezę, że zabezpieczenia poprawnie zaplanowano wyłącznie na papierze, ale w terenie ustawiono je niezgodnie z wytycznymi. Zarzut uderza pośrednio w GDDKiA – portal twierdzi, że Dyrekcja sprawdza dokumentację, ale nie to, co potem faktycznie stawiane jest na drodze. Tezy te podchwyciły inne portale informacyjne, m.in. RMF24.pl.

 

W czwartek prokuratura podała, że podejrzany kierowca (został aresztowany) był pod wpływem substancji psychotropowej, klefedronu. Zdaniem biegłego – stwierdzone stężenie miało wpływ na zdolność prowadzenia pojazdu. Kierowcy wobec tego postawiono zarzut nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, ale także ukrywania kart kierowców wystawionych na inne nazwiska. Oba zarzuty przedstawione zostały w środę.

 

GDDKiA broni się i wyjaśnia procedury

Czując się wywołaną do tablicy, GDDKiA opublikowała w czwartek komunikat wyjaśniający, jak zabezpieczano prace na autostradzie pod Mykanowem. Wynika z niego, że kontrola w terenie odbyła się dzień przed wypadkiem, na sąsiedniej jezdni – i że drugiej przepisy nie wymagały.

 

Feralnego dnia na autostradzie usuwano usterkę wykrytą przy przeglądzie okresowym. Były to więc prace gwarancyjne. Przepisy dają dobę na zgłoszenie ich przed rozpoczęciem, wyjaśnia Dyrekcja. Wykonawca zgłosił się wcześniej, 27 sierpnia, do katowickiego oddziału GDDKiA i do Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Prace rozpisano na dwa dni: 31 sierpnia naprawiana miała być jezdnia w stronę Łodzi, 1 września – w stronę Katowic.

 

Plan z gotowego katalogu

Do zgłoszenia trzeba dołączyć projekt czasowej organizacji ruchu: gdzie stają znaki, jakie obowiązują ograniczenia prędkości, gdzie zwęża się jezdnię, gdzie ustawia poduszki zderzeniowe. Wykonawca nie przygotowywał tego od zera. Sięgnął po trzy gotowe schematy z katalogu, który GDDKiA wydała zarządzeniem w 2022 roku, żeby pokazać, jak muszą być zabezpieczane roboty na drodze. Te same schematy stosuje się na drogach krajowych tysiące razy w roku.  Co kluczowe: GDDKiA sprawdziła zgłoszenie i nie miała uwag.

 

Wykonawca nie może ruszyć, dopóki Dyrekcja nie odbierze zabezpieczeń ustawionych na drodze. Tak się stało: 31 sierpnia pracownik GDDKiA przyjechał na miejsce, sprawdził organizację ruchu przed rozpoczęciem prac i podpisał protokół.

 

Dlaczego we wtorek nikt już niczego nie sprawdzał?

To kluczowe pytanie, a GDDiK odpowiada na nie: bo ten jeden odbiór objął całe zgłoszenie. I to jest zgodne z procedurami. Generalna Dyrekcja pisze wprost, że przepisy nie wymagają ponownej weryfikacji na kolejnych etapach robót ani na innym pasie, ani na innej jezdni. Od momentu odbioru zaś za prawidłowe zabezpieczenie odpowiada wykonawca.

 

GDDKiA dodaje, że mimo braku obowiązku zaplanowała sprawdzenie organizacji ruchu przy okazji rutynowego objazdu dróg krajowych.

 

W świetle komunikatu zatem wszystkie procedury zostały dochowane: zgłoszenie złożono w terminie, dokumentację sprawdzono bez uwag, odbioru w terenie dokonano przed rozpoczęciem robót i spisano protokół.

 

„Bezpieczeństwo pracowników jest kluczowe”

Dyrekcja wydała też osobne oświadczenie, w którym podkreśla, iż sprawą kluczową w przypadku remontów zawsze jest bezpieczeństwo pracowników realizujących prace na drogach krajowych.

 

„Zawsze zwracamy uwagę wykonawcom, aby bezwzględnie stosowali się do zatwierdzonej czasowej organizacji ruchu i podkreślamy, jak duże ma to znaczenie dla bezpieczeństwa wszystkich użytkowników dróg. Prawidłowość wdrożenia czasowej organizacji ruchu jest weryfikowana w terenie. W sytuacji wykrycia nieprawidłowości, prowadzone prace są niezwłocznie wstrzymywane, a wykonawca jest każdorazowo wzywany do ich natychmiastowej poprawy” – napisano w komunikacie.

 

Musi zmienić się też podejście kierowców do przestrzegania przepisów ruchu drogowego – zaznaczono. „Tu nie ma przestrzeni na przekraczanie dopuszczalnej prędkości czy też niestosowanie do oznakowania na tradycyjnych znakach czy tablicach zmiennej treści” – czytamy w stanowisku GDDKiA.

 

14 śmiertelnych ofiar w trzy lata

Sprawa wypadku jest w toku. Policjanci z Częstochowy szukają świadków, którzy 1 września przed godziną dziewiątą jechali A1 w stronę Katowic w okolicy zjazdu na Mykanów. Apelują zwłaszcza o nagrania z wideorejestratorów pokazujące położenie i konfigurację pojazdów firm remontujących ten odcinek.

 

GDDKiA przypomina też w cytowanym komunikacie: odpowiedzialność za bezpieczeństwo na drodze w dużej mierze zależy od kierowców. I przytacza dane, z których wynika, iż w latach 2023–2025 na drogach krajowych doszło do ponad 300 zdarzeń z udziałem służb drogowych. Zginęło w nich 14 osób, 100 zostało rannych.

 

Źródło: Inżynier Budownictwa/GDDKiA

 

Redakcja poleca: