W swojej karierze jako inżynier budownictwa z wieloletnim stażem uczestniczyłem w realizacji złożonych projektów, które stawiały wysokie wymagania – nie tylko w zakresie wiedzy technicznej, ale także elastyczności i ciągłego rozwoju. Chciałbym przybliżyć jedno z najbardziej złożonych wyzwań zawodowych – budowę biurowca z trzypoziomowym garażem podziemnym, zlokalizowanego w gęstej zabudowie ścisłego centrum Wrocławia.
Z CYKLU „MOJE NAJWIĘKSZE WYZWANIE”

mgr inż. Piotr Zwoździak
inspektor nadzoru inwestorskiego, rzeczoznawca budowlany w zakresie budynków niskich i wysokich, uprawnienia konstrukcyjno-budowlane bez ograniczeń od 1982 r.
Jestem inżynierem budownictwa i z racji posiadanych uprawnień wykonawczych pracuję przy wznoszeniu różnego rodzaju obiektów budowlanych. Ta różnorodność skłania mnie do sięgania po literaturę specjalistyczną, co pozwala mi być na bieżąco i utrzymywać gotowość do pracy przy obiektach o skomplikowanym charakterze i dużym stopniu trudności.
W swojej karierze zawodowej miałem okazję pracować w wielu branżach robót budowlanych: konstrukcyjno-budowlanej, drogowej, mostowej, hydrotechnicznej i melioracyjnej. Karierę zaczynałem przy montażu prefabrykowanego budownictwa mieszkaniowego, by później realizować obiekty handlowe, również w systemie prefabrykowanym, lecz o konstrukcji stalowej, montowanej na płycie fundamentowej. Następnie przyszedł czas na remonty kapitalne prowadzone dla Miejskiej Dyrekcji Rewaloryzacji Wrocławia, gdzie zdobyłem doświadczenie przy pracy z obiektami zabytkowymi.

Fot. 1. Pogrążanie słupów tymczasowych. Fot. autora
>>> Ochrona danych osobowych osób i pracowników na budowie
>>> Praca inżyniera ze sztuczną inteligencją. Na jakie przepisy powinien się on przygotować
>>> Odpowiedzialność dyscyplinarna inżynierów budownictwa
>>> Odpowiedzialność rzeczoznawcy budowlanego
Właśnie tam spotkało mnie pierwsze poważne wyzwanie – wykonanie stropów gwoździowanych. To rozwiązanie po raz pierwszy zostało zastosowane przy remontach obiektów ze stropami drewnianymi we Wrocławiu. Umożliwiało ono pozostawienie istniejących belek stropowych, pod warunkiem że były one w dobrym stanie technicznym. To był mój pierwszy sukces związany z wykorzystaniem technologii, której wcześniej nie znałem. Stropy te zostały wykonane ok. 40 lat temu i do dziś są z powodzeniem użytkowane. Później realizowałem wiele zadań z zakresu budownictwa przemysłowego, aż pod koniec lat 90. zostałem zaproszony do udziału w budowie pierwszego obiektu z trzypoziomowym garażem podziemnym, zlokalizowanego w ścisłej zabudowie w centrum Wrocławia. Trudność w tym wypadku polegała na odpowiednim zabezpieczeniu wykopu. Poziom wody gruntowej znajdował się na rzędnej ok. -5,50 m p.p.t., a oparcie zabezpieczenia na rzędnej ok. -20,00 m p.p.t., czyli dochodziliśmy do poziomu bruku morenowego. Po zakończeniu realizacji tego obiektu zdobyłem doświadczenie, które pozwoliło mi podejmować się kolejnych trudnych wyzwań bez obaw. Ale praca inżyniera budownictwa w specjalności konstrukcyjno-budowlanej nigdy nie ma tego samego stopnia trudności.

Fot. 2. Przygotowanie stropu rozpierającego. Fot. autora
Jeszcze większym wyzwaniem była budowa obiektu biurowego, również zlokalizowanego w ścisłej zabudowie centrum Wrocławia, z trzypoziomowym garażem podziemnym. Zabezpieczenie wykopu wykonano tu metodą podstropową. I ponownie – w mojej karierze było to rozwiązanie stosowane po raz pierwszy. Jedynym doświadczeniem, jakie w tej materii posiadałem, była obserwacja budowy skrzyżowania na obecnym placu Jana Pawła II we Wrocławiu, gdzie realizowano tylko jeden poziom poniżej terenu. W moim przypadku były to aż 3 poziomy, i to w bardzo bliskim sąsiedztwie zwartej zabudowy, pomiędzy ulicami Świętego Mikołaja, Ruską, Kazimierza Wielkiego i Grabarską.
Zabezpieczenie wykopu było pierwszym wyzwaniem na tej budowie ze względu na ścisłą zabudowę. Najpierw wykonano ściankę berlińską, która posłużyła jako zabezpieczenie ścian wykopu na potrzeby badań archeologicznych, usunięcia pozostałości po dawnej zabudowie oraz wykonania platform roboczych pod realizację ściany szczelinowej. Pełniła ona funkcję konstrukcji oporowej, stanowiącej na etapie realizacji stanu zerowego obudowę wykopu, natomiast docelowo była konstrukcyjną ścianą zewnętrzną podziemnych kondygnacji budynku. Rozparcie ściany szczelinowej zapewniała płyta żelbetowa, betonowana bezpośrednio na gruncie. Na czas prowadzenia robót ziemnych płyta ta była tymczasowo podparta słupami – palami, które gwarantowały stateczność ściany szczelinowej. Pale te były w trakcie budowy stanu zerowego sukcesywnie usuwane.
>>> Pokolenie X w budownictwie
>>> Analiza wynagrodzeń inżynierów z uprawnieniami budowlanymi
>>> Kobiety w branży budowlanej

Fot. 3. Strop rozpierający, I etap wykopu. Fot. autora
Płyta żelbetowa, po uzupełnieniu otworów wykorzystywanych do wydobycia gruntu do poziomu posadowienia, pełniła funkcję stropu poziomu -1. Zagłębienie ścian szczelinowych wykonano 1,50 m poniżej poziomu gruntów spoistych, tj. na głębokości od 14,0 do 17,5 m p.p.t. Zwierciadło wód gruntowych w tym rejonie miało charakter swobodny i stabilizowało się na głębokości od 5,0 do 6,7 m p.p.t. Wynika to z bliskiego sąsiedztwa rzeki Odry oraz fosy miejskiej. Warunki hydrogeologiczne, ze względu na wysoki poziom wód, były niekorzystne dla realizacji tego zadania. Wykop do poziomu posadowienia wykonano metodą podstropową, zwaną również metodą górniczą. Zastosowanie tej technologii podyktowane było zarówno wysokim poziomem wód gruntowych, jak i zwartą, ścisłą zabudową oraz bliskim sąsiedztwem istniejących budynków.

Fot. 4. Płyta fundamentowa w trakcie robót zbrojarskich. Fot. autora
Po wykonaniu posadowienia pozostało już tylko budować. Jednak pojawiło się jeszcze jedno wyzwanie – tym razem natury prawnej. 17 grudnia 2014 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu, w sprawie o sygn. akt II SA/WR 527/14 oraz II SA/WR 528/14, uchylił decyzję o pozwoleniu na budowę i nakazał jej wstrzymanie. 2 dni później, 19 grudnia 2014 r., inwestor poinformował powiatowego inspektora nadzoru budowlanego o zaistniałej sytuacji. I pewnie budowa by stanęła, gdyby nie jedna dość istotna komplikacja. Następnego dnia, jako inspektor nadzoru inwestorskiego, poleciłem wykonanie ekspertyzy dotyczącej bezpieczeństwa konstrukcji wznoszonego obiektu oraz jego wpływu na sąsiednią zabudowę. Okazało się, że przerwanie robót na tym etapie grozi katastrofą budowlaną! Mając tę świadomość, wbrew decyzji sądu, narażając się urzędnikom, wydałem pisemne polecenie kontynuowania prac jako niezbędnych działań zabezpieczających. Dotyczyło to budynku A zlokalizowanego pomiędzy ulicami Kazimierza Wielkiego, Ruską i Grabarską. Roboty były kontynuowane aż do momentu uzyskania ponownej decyzji o pozwoleniu na budowę, którą otrzymaliśmy od Wojewody Dolnośląskiego dnia 21 maja 2015 r. (Decyzja nr O-319/15). W tym czasie obiekt A został zrealizowany do poziomu 0, co było niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa zarówno wznoszonego budynku, jak i sąsiadujących z nim obiektów. Ze względu na bezpieczeństwo prowadzenia prac wspólnie z inwestorem podjęliśmy decyzję o stałym monitoringu przemieszczeń w sąsiednich budynkach. Założono 64 repery robocze i wykonywano ciągłe pomiary. Były one analizowane przez specjalnie powołaną do tego celu grupę, do której jako przedstawiciel inwestora także należałem. Podczas realizacji prac przeprowadzano również przeglądy mieszkań oraz lokali biurowych w sąsiednich budynkach. Wszystkie uszkodzenia zostały naprawione przez wykonawcę. Na podstawie tych działań sporządzono łącznie 21 ekspertyz i opinii technicznych.
Wartość inwestycji zamknęła się kwotą 204 mln zł, z czego roboty budowlane stanowiły 151 mln zł. Obiekt został zrealizowany w wyznaczonym budżecie oraz terminie.
Sądzę, że było to moje największe wyzwanie, któremu dzięki determinacji oraz pracy całego zespołu udało się sprostać.




