Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Inaczej o termomodernizacji

21.03.2018

Teoria a praktyka ocieplania ścian zewnętrznych metodą ETICS.
 

Termomodernizacja z definicji oznacza wszelkie działania tech­niczne zmierzające do racjonali­zacji oraz oszczędności zapotrzebo­wania i zużycia energii cieplnej przez jej konsumentów. Jest zagadnieniem bardzo rozległym, dotyczącym wielu branż i technologii. Kojarzy się głów­nie z termomodernizacją budynków, jednak często jedynie z ocieplaniem ścian zewnętrznych.

 

Geneza ETICS1

Za czas i miejsce powstania tech­nologii dodatkowego ocieplania ścian mocowanymi od zewnątrz płytami izo­lacyjnymi, bezpośrednio pokrywanymi wyprawą, przyjmuje się lata 50. XX w. w Niemczech. W Polsce pojawiła się ona w latach 70. i została opisana instrukcją ITB jako metoda mokra-lekka, obok mokrej-ciężkiej i licznych wówczas technologii suchych. Docieplenia w tamtym okresie wykonywa­no głównie w ramach usuwania wad technologicznych budynków z wiel­kiej płyty - przemarzających ścian i mostków termicznych. Realizacja docieplenia następowała w wyniku za­lecenia przez projektanta w projekcie lub orzeczeniu technicznym, przywo­łującym rzeczoną instrukcję. Wśród materiałów do wykonania dociepleń mokrych jako izolację obok płyt włók­nisto-cementowych (tzw. supremy) zaczęto stosować występujący wte­dy w jedynej odmianie styropian, a na wierzch materiały krajowej produkcji o niezbyt zadowalającej, niedoskonałej według dzisiejszych kryteriów estety­ce i trudnej do określenia trwałości.

W tych samych latach 70. światem wstrząsnął wielki kryzys energetycz­ny i nagły wzrost cen ropy naftowej, który najboleśniej odczuły skazane na jej import kraje Europy Zachodniej nieposiadające własnych złóż. W efekcie ich gospodarki zaczęły dostosowywać się do nowych realiów, co zaowoco­wało rozwojem technologii skierowa­nych na oszczędność energii. Wśród nich znalazły się rozwiązania ograni­czające energochłonność budynków. W Polsce ten sam kryzys zaznaczył się łagodniej. Bytowe i gospodar­cze potrzeby energetyczne pokrywał własny węgiel kamienny i brunatny, motoryzację zaspokajała ropa im­portowana po sojuszniczych cenach z ZSRR, ale stało się jasne, że ener­gia też podlega prawom ekonomii. Dlatego w 1982 r. wprowadzona zo­stała norma PN-82/B-02020 Ochro­na cieplna budynków. Wymagania i obliczenia, według której projektu­jąc nowe ściany zewnętrzne budyn­ków mieszkalnych, należało zapewnić współczynnik przewodzenia ciepła k = 0,75 W/m2K zamiast wcześniej­szego 1,16. W praktyce docieplania ścian istniejących teoretyczne ob­liczenia cieplno-wilgotnościowe nie były wówczas jedynym źródłem infor­macji o ich stanie. Wyspecjalizowa­ne pracownie określały opór cieplny ścian metodami opartymi na pomia­rach temperatur powierzchni in situ, co dawało dość wierny obraz ich rze­czywistego oporu cieplnego.

 

Fot. 1 Przykład szkodliwej „pomysłowości” wykonawcy klejącego płyty izolacyj­ne. Próba połączenia wyrównania odchyłek podłoża z punktowo-krawędziową metodą nakładania kleju, wspomagana pianką montażową

 

Na przełomie dwóch ostatnich dekad XX w. wraz ze zmianami geopolitycznymi szerzej dotarły do Polski zachodnie firmy i technologie budowlane. Na elewacjach wznoszo­nych obiektów zaczęły się pojawiać tamtejsze rozwiązania, w tym i sys­temy ociepleń, które z powodzeniem realizowali polscy wykonawcy. Jak prawie każda zagraniczna nowość, spotkały się z życzliwym przyjęciem, gdyż dawały szanse na ubarwienie i pocienienie ścian wznoszonych do­tąd w technologii trójwarstwowej. Na gruncie tworzącej się gospodarki rynkowej pojawiła się luka, która zbie­gła się w czasie z prawdziwą rewolu­cją materiałową w chemii budowlanej. Weszły w nią firmy oferujące oryginal­ne zachodnie materiały i rozwiązania. Rosnący popyt zbiegł się w Polsce z niższymi niż na Zachodzie cenami energii, co sprawiało, że ocieplanie jeszcze nie do końca było uzasadnio­ne ekonomicznie. Ponadto zaskakiwał wysoki poziom cen materiałów impor­towanych w porównaniu z krajowymi. Rozpoczął się trwający do dzisiaj pro­ces dopasowywania oferty do rynku. Jako pierwsi dostali swoją szansę do­łączenia do systemów producenci izo­lacji termicznych. Wśród materiałów mogących wejść w skład ociepleń me­todą lekką-mokrą liczyły się dwa: sty­ropian i wełna mineralna. Bodajże trzy państwowe fabryki wełny mineralnej były zbyt zajęte procesami prywaty­zacji i z przyczyn technologicznych najzwyczajniej nie dysponowały w tym czasie wyrobami mogącymi sprostać wymaganiom ociepleń mokrych. Sytua­cja ta spowodowała, że od początku dominującą pozycję na rynku ociepleń zajął styropian, który po prostu był, a jego fabryki wyrastały jak grzyby po deszczu. Mógł on spełnić wymagania zachodnich systemodawców, któ­rzy proponowali stworzenie wspólnie kompletnych zestawów, oczekując jedynie, aby był sezonowany w blo­kach przed pocięciem, nie lżejszy niż 15 kg/m3 i aby nie zawierał regranulatu. Jego producenci nie byli tym zainteresowani, ponieważ praktycz­nie nigdy przedtem ani potem nie istniała w naszych realiach świado­mość potrzeby zakupu kompletnego zestawu materiałów do dociepleń od jednego dostawcy, właściciela i gwa­ranta systemu. W żadnym momencie nie zadbało o to państwo, a nabywcy nie rozumieli i nie chcieli korzystać z zalet takiego rozwiązania, gdyż wo­leli niższą cenę, godząc się nawet na produkt gorszy, tj. o gęstościach w najlepszym przypadku osiągających 12 kg/m3, mimo że w ofercie mieli również zalecane wówczas FS 15 i FS 20, o min. gęstościach odpowiednio 15 i 20 kg/m3. Podobnie stało się z wełną mineralną. Jej producenci za­miast się skonsolidować i pokazać, jak powinno wyglądać rzetelne ocieplenie ETICS w sektorze niepalnym, wdali się w konkurencję z systemami styropia­nowymi, również obniżając ceny i nie próbując zbliżyć się jakością do wzor­ców zachodnich. W ten sposób już od początku na polskim rynku ociepleń zaistniały wyroby izolacyjne o gor­szych parametrach technicznych niż w krajach, z których technologia do nas dotarła. Swój wkład do takiego stanu rzeczy dołożył także Instytut Techniki Budowlanej, który będąc mo­nopolistą na udzielanie aprobat tech­nicznych, w opisach składników two­rzących zestawy wyrobów do ociepleń nie umieszczał materiału izolacyjnego, a bywało też, że i kołków kotwiących ani siatki zbrojącej. Do dziś skutkuje to chorobą polskich ociepleń. Mimo że od zawsze mówi się o ryzyku stoso­wania „składaków" (systemów złożo­nych z materiałów nabywanych w róż­nych źródłach), to rozumie się przez to potrzebę kupna od jednego właści­ciela systemu: kleju, masy szpachlo­wej, tynku i farby, a już niekoniecznie izolacji, siatki i kołków. Nic więc dziwnego, że producenci poszczególnych materiałów tworzących tak zaku­pione „systemy ociepleń" zacierają ręce. Jeśli nie ma jednego gwaranta, w razie problemów nie sposób będzie wskazać jednego winnego.

Znalazłszy tak łatwy rynek, pojawiły się na nim uznane albo nowo powsta­łe marki zagraniczne, a w ślad za nimi polskie. Wszystkie oferowały pod po­zorem systemów ociepleń jedynie ich część, tj. chemię budowlaną. Goście przystąpili do sprawy rzetelniej - za­trudnili rekrutujących się z zawodów budowlanych doradców techniczno­-handlowych, wyszkolili ich w swo­ich centralach i oferowali przez kilka lat wyroby na poziomie europejskim z własnych wytwórni za granicą. Po­nieważ jednak zaczęli przegrywać konfrontację z producentami krajo­wymi, swoją ofertę przynajmniej czę­ści materiałów dostosowali jakością i cenami do oczekiwań rynku. Polegało to zwykle na pozostawieniu wyglądu opakowań i dawnych nazw wyrobów, produkując je albo w swoich fabrykach według tańszych receptur, albo w zbu­dowanych przez ten czas w Polsce własnych wytwórniach, albo zamawia­jąc je u innych krajowych wytwórców. Z kolei producenci krajowi w kilka lat rozwinęli się na tyle, że osiągnęli po­równywalny poziom zarówno technicz­ny, jak i kadrowy. Wkrótce jednym i dru­gim wyrośli nowi konkurenci. Część producentów izolacji termicznych lub surowców chemicznych, zarówno nie­dużych, jak i prawdziwych koncernów, zaoferowała pod własnymi markami pakiety materiałów do ociepleń. Przy­był też nowy rynek, a właściwie wraca jego duża część - docieplanie ścian już ocieplonych. Podobno chodzi o dosto­sowanie do coraz bardziej podnoszo­nych wymogów ochrony cieplnej, ale jednocześnie jest to świetna okazja do ukrycia przedwczesnej destrukcji do­tychczas wykonanych elewacji, z cze­go wypadałoby się wytłumaczyć tym, którzy obiecywali 30, 50, a nawet 100 lat ich trwałości. Jest to przyczynek do dyskusji nad naszą filozofią budowa­nia w ogóle. Dobrym przykładem jest analogia do dachów sprzed ponad wie­ku. Czy wolimy wymieniać strzechy co 20 lat na nowe? Czy zdecydujemy się na dachówki, które wytrzymają sto albo i więcej lat, jak jeszcze tu i ów­dzie widać?

Techniczno-ekonomiczny proces do­pasowywania do rynku osiągnął dzi­siejsze stadium uzyskiwania jak największych zysków z wydatków na termomodernizację ścian. Aby móc obserwować ze zrozumieniem, a może także i wpływać na jego dal­szy rozwój, przydatne będą bliższe informacje natury formalnoprawnej i technicznej.

 

Fot. 2 Obraz uwidocznionych wsiąkającą wilgocią rys powstałych na ociepleniu po ok. 12 latach eksploatacji. Powód: zły projekt (zbyt ciemna kolorystyka), zły materiał (zbyt miękki, kurczący się styropian), złe wykonawstwo (klejenie „na placki” i układa­nie warstwy zbrojonej „na dwa razy”)

 

Sytuacja formalnoprawna ETICS

Według prawa „ocieplenie w tech­nologii ETICS" jest jednym wyrobem budowlanym będącym zestawem materiałów. W jego skład wchodzą: izolacja termiczna (najczęściej sty­ropian lub wełna mineralna), grunty, kleje, masy szpachlowe, siatki, łącz­niki mechaniczne, tynki, farby oraz inne elementy uzupełniające. Zgodnie z obowiązującym prawem wyrażo­nym m.in. w stanowisku Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego z dnia 23 maja 2014 r., opublikowa­nym na stronie internetowej Głów­nego Urzędu Nadzoru Budowlanego 2 czerwca 2014 r.:

(...) przy wprowadzeniu do obrotu wy­robu budowlanego będącego zesta­wem nie bierze się pod uwagę tego, czy poszczególne składniki wyrobu budowlanego (które mogą stanowić samodzielny wyrób budowlany] zosta­ły wprowadzone do obrotu lub jakiego systemu użyto do ich wprowadzenia. Zestaw stanowi bowiem odrębny wy­rób budowlany i podlega jako całość procesowi wprowadzenia do obrotu, nawet jeżeli w jego skład wchodzą inne wyroby budowlane (...) po wpro­wadzeniu do obrotu wyrobu budowla­nego będącego zestawem, wyrób ten jest przeznaczony do stosowania go jako całość przy użyciu wchodzących w jego skład składników.

To samo pismo zawiera dalej stanowisko GUNB odnośnie do zestawów „składa­nych" i jednocześnie wyjaśnia kwestię odpowiedzialności za ich stosowanie: (...) użycie składników tego zestawu jako samodzielne wyroby budowla­ne jest dopuszczalne jedynie wtedy, gdy zostały wprowadzone do obrotu zgodnie z przepisami prawa (m.in. zo­stały oznakowane oznakowaniem CE lub znakiem budowlanym, gdy to jest wymagane] Ponadto zastosowanie takich składników na budowie nastę­puje wyłącznie na odpowiedzialność uczestników procesu budowlanego, w szczególności projektanta i kierow­nika budowy.

Jak odróżnić składnik prawidłowy od nieprawidłowego? Dla przykładu weź­my styropian, czyli najbardziej roz­powszechnioną izolację termiczną. Jeśli jest on pojedynczym wyrobem budowlanym, termoizolacją do róż­nych zastosowań (m.in. dachy, ściany warstwowe, posadzki, parkingi itd.), przed wprowadzeniem go do obrotu producent, zgodnie z systemem „3" oceny i weryfikacji stałości właściwo­ści użytkowych2, zleca wykonanie dla danego rodzaju wyrobu wstępnych badań typu (WBT) w laboratorium notyfikowanym. Na podstawie uzy­skanych we WBT wyników wystawia on dla wyrobu deklarację właściwo­ści użytkowych (DWU), która może zawierać jego wszystkie lub wybrane spośród badanych parametry i ujmuje je w kod oznaczeń zgodny z normą, który umieszcza na opakowaniu. Ale taki styropian w myśl prawa nie może być użyty w zestawie.

Jak wynika z wcześniejszego cyta­tu, w przypadku wyrobu budowlane­go będącego zestawem, np. ETICS, jego producent lub inny gwarant jest odpowiedzialny za wszystkie składniki (elementy zestawu). On umieszcza w zestawie styropian o wybranych przez siebie parametrach i to on, a nie wytwórca styropianu, decy­duje o jego przeznaczeniu do tego konkretnego zastosowania i zleca wykonanie wstępnych badań typu wyrobu (zestawu) oraz badań stop­nia rozprzestrzeniania ognia przez ściany. To producent ETICS dokonu­je oceny zgodności z dokumentem odniesienia wprowadzanego jako zestaw wyrobu budowlanego, wy­stawiając dla niego deklarację wła­ściwości użytkowych (w odniesieniu do normy lub europejskiej aprobaty technicznej) lub deklarację zgodno­ści (w odniesieniu do zachowującej ważność krajowej aprobaty technicz­nej). To u producenta zestaw ETICS w całości podlega systemowi „2+" kontroli oceny stałości i weryfikacji właściwości użytkowych, zawierają­cemu m.in. zewnętrzną certyfikację zakładowej kontroli produkcji. Czyli prawidłowe są tylko styropiany uję­te w zestawach. Tym bardziej że w świetle przepisów pożarowych nie powinno być możliwości zakwalifiko­wania niezbadanego „składaka".

W praktyce rynek jest zasypany paczkami styropianów noszących w swoich nazwach własnych słowo „fasada", mimo ewidentnych nadużyć technicznych i formalnych sugerujące w sposób nieuprawniony oczekiwane przez ich wytwórców zastosowanie. Oto najnowszy przykład:

  • europejski lider zarówno w produk­cji chemii budowlanej, jak i styropia­nów wprowadza na rynek styropian „ETIXX Fasada λ 31" (zbieżność nazw z ETICS oczywiście nieprzy­padkowa);
  • w karcie technicznej jako jedno z przeznaczeń podaje: „zewnętrzna izolacja cieplna wykonywana metodą ETICS (lekką-mokrą = BSO)";
  • w deklaracji właściwości użytko­wych podaje typ wyrobu jako EPS S, według normy PN-EN 13163;
  • ta sama norma mówi, że typ EPS S nie jest używany w zastosowa­niach wymagających przenoszenia obciążeń, a ETICS bez wątpienia wymaga przenoszenia obciążeń przez styropian.

Obowiązujące na polskim rynku ociepleń prawo nie jest ani lepsze, ani gorsze niż gdzie indziej, tylko sku­teczność jego egzekwowania jest zła. Niestety jest to smutny przy­kład niesprawności instytucji pań­stwa odpowiedzialnych za kontrolę rynku wyrobów budowlanych. Z tego powodu zapewne mamy niższe ceny bezwzględne ociepleń, ale płacimy i tak za teoretyczne deklarowane wartości użytkowe. Według danych z kontroli GUNB w 2015 r. 84% ba­danych styropianów nie osiągnęło deklarowanych parametrów. W na­stępnym roku odbyło się... mniej kon­troli, ale ich rezultaty i tak zatrwa­żają. Wchodzimy w etap docieplania istniejących ociepleń i będą naciski, aby pozostawiać te dotychczasowe nadal na ścianach. Niestety, są one techniczną niewiadomą. Prędzej na­leży się spodziewać niekorzystnych niż korzystnych odchyłek od ocze­kiwań i to zarówno na polu ochrony przed utratą ciepła, jak i ich właści­wości mechanicznych. Kolejne pułap­ki czają się w popełnionych przy ich montażu uproszczeniach i błędach wykonawczych.

 

Fot. 3 Przykładowy sposób postępowania za starymi ociepleniami. Zawsze pewny i kto wie, czy nie jedynie słuszny

 

Problemy wykonawstwa ETICS

Dobre wykonawstwo zasadza się na precyzyjnych instrukcjach techno­logicznych, dobrym projekcie tech­nicznym i rzetelnym nadzorze. Po kilkudziesięciu już latach obecności ociepleń ETICS na rynkach można śmiało stwierdzić, że powstało dostatecznie dużo właściwie dopra­cowanych instrukcji, aby zawsze można było ustalić tę, która ma obo­wiązywać podczas prac. Z prawnego punktu widzenia największą wartość powinny posiadać instrukcje produ­centów systemów. W praktyce ich poziom bywa różny, dlatego najwyżej należy cenić instrukcje wydawane przez stowarzyszenia tych producen­tów, które są odpowiednio wyważoną wypadkową obecnego stanu wiedzy technicznej na terenie ich krajów. W Polsce są to dostępne w internecie wytyczne Stowarzyszenia na Rzecz Systemów Ociepleń pt. „Warunki techniczne wykonawstwa i odbioru robót elewacyjnych z zastosowaniem ETICS”, opracowane w 2004 r. i kilku­krotnie aktualizowane. Swoje instruk­cje wydawał też Instytut Techniki Bu­dowlanej w Warszawie. Starsze z nich dziś są już nieaktualne. Nowe powta­rzają treści już znane, a do tego nie są ogólnie dostępne, gdyż trzeba je kupować.

Znacznie gorzej wygląda poziom pro­jektów technicznych ociepleń. We­dług wykazów umieszczonych np. w dokumentach odniesienia syste­mów ETICS, jakimi są ważne jeszcze aprobaty techniczne ITB, powinny one uwzględniać obowiązujące nor­my, przepisy techniczno-budowlane, postanowienia, instrukcje i wytyczne oraz określać przynajmniej:

  • sposób przygotowania podłoża,
  • grubość płyt izolacyjnych (moim zdaniem także możliwie szczegóło­wy opis ich typu i właściwości],
  • sposób mocowania płyt izolacyjnych do podłoża,
  • rodzaj, ilość i rozmieszczenie łącz­ników mechanicznych (jeżeli są sto­sowane),
  • sposób obróbki miejsc szczególnych elewacji (ościeży okiennych i drzwio­wych, balkonów, cokołów, dylatacji i innych).

Wyczerpujący i szczegółowy projekt wraz z rzetelnym kosztorysem, wyka­zujące pełny zakres prac do wykona­nia, są solidną bazą pod umowę o ro­boty budowlane i sprawiają, że mniej jest nieporozumień i konfliktów na linii inwestor - wykonawca. Niestety bywa często, że to, co jest podpisa­ne jako projekt techniczny ocieplenia, zawiera w opisie jedynie informacje o rodzaju i grubości izolacji, przepi­saną listę materiałów ulubionego pro­ducenta, który zaprosił na wycieczkę szkoleniową, oraz uwagę o koniecz­ności wykonawstwa robót zgodnie z jego instrukcjami i... sztuką budow­laną. Jedyne, czego zazwyczaj w tych
opracowaniach nie brak, to wizuali­zacja kolorystyczna obiektu. Dobrze, jeśli spełnia ona ograniczenia doty­czące użycia ciemnych, morderczych dla ETICS barw, ponieważ nadal panu­je zła moda na grafity, antracyty itp. samobójcze wizje. O ile w pierwszych ociepleniach słabe projekty udawało się jakoś przepychać, o tyle w przy­padku docieplania ociepleń to się nie ma prawa wydarzyć. Dla tego przy­padku projekt nie może być prostym powieleniem gotowca, ale musi mieć charakter głębszego opracowania obejmującego zarówno pełną ocenę stanu technicznego kolejnych elemen­tów istniejącego ocieplenia (wyprawy z warstwą zbrojoną, izolacji, sposobu zamocowania], jak i znajdującego się pod nim podłoża, a w przypadku jeśli jest nim trójwarstwowa wielka płyta - także oceny stanu zakotwienia war­stwy zewnętrznej płyty i możliwości jej wykorzystania jako podłoża nośne­go pod nowe rozwiązanie.

Samo wykonawstwo ociepleń cierpi na swoje stałe bolączki od lat. Na ten temat napisano już tyle, że aż nie wy­pada się powtarzać. Nadal jednak po­pełniane są te same błędy i nadal korci wykonawców, aby iść przez technolo­gię na skróty, stosując, czasem w do­brej wierze, osobliwą wynalazczość. Oto główne elementy wykonawcze, na które należy skierować nadzór, gdyż szczególnie mocno rzutują na później­szą trwałość elewacji:

1. Kontrola i przygotowanie podło­ża. Czynność, której nie wolno po­minąć, pamiętając o takim doborze badanych miejsc, aby uzyskać ob­raz reprezentatywny dla całego obiektu. Jeden z najważniejszych wymogów dający odpowiedź, jak zapewnić przyczepność, jak zni­welować wpływ pierwotnych nie­równości i odchyłek, jak i czym kleić, jakich kołków kotwiących użyć i jak głęboko je osadzić. Już po tej operacji jest wiadomo, z jak dobrym wykonawcą mamy do czy­nienia.

2. Klejenie płyt izolacyjnych. Waż­ne jest nie tylko zachowanie mi­nimalnej powierzchni sklejenia, ale także sposób rozłożenia kleju pod płytami. W metodzie punktowo- -krawędziowej złą regułą stało się klejenie „na placki" bez pasma ob­wodowego kleju pod płytą. W rze­czywistości jest ono koniecznie potrzebne, gdyż odpowiada za za­mocowanie stref krawędziowych płyt, które pozostawione swobod­nie są bardziej podatne na ruchy prostopadłe do płaszczyzny ścia­ny powodowane ssaniem i parciem wiatru oraz ruchy w płaszczyźnie ściany powodowane obciążeniami termicznymi i ewentualnym kur­czeniem się wymiarów płyt w cza­sie (styropian). Klej nie służy do nieograniczonego niwelowania odchyłek podłoża. Ma określoną maksymalną grubość nanoszonej warstwy. Wspomaganie go pia­nami montażowymi działa jak bal­sam na sumienie wykonawcy i jest przykładem „wynalazczości" o nie­sprawdzonych jeszcze skutkach.

3. Kołkowanie izolacji. Jako elementy odpowiedzialne za nośność i sta­teczność kołki kotwiące mają być wyrobami budowlanymi dopusz­czonymi do obrotu, a nie przypad­kowymi, tanimi kawałkami plastiku z wtryskarki. Należy dobierać ich typ właściwy dla podłoży, w któ­rych mają być zamocowane, i prze­strzegać wytycznych producentów dotyczących minimalnej głęboko­ści zakotwienia. Jest też ważne, o czym nie zawsze się wspomina, aby w miejscach zakotwienia pod płytami izolacyjnymi znajdował się klej, a nie pustka. Ponieważ noś­ność kołka nie wynika tylko z siły wyrywającej go z podłoża, ale także z oporu, jaki stawia przy przecią­ganiu przez system, nie jest pra­widłowe zrywanie struktury izolacji podczas ich osadzania, nawet jeśli później zaprawia się powstałe dziu­ry masą szpachlową.

4. Warstwa zbrojona. Najpierw na­leży obrobić wszystkie miejsca szczególne - narożniki, ościeża - osadzić na zewnątrz otworów w elewacji wkładki ukośne z siatki. Później ma być wykonywana właści­wa warstwa zbrojona. Ma ona mieć opisaną w instrukcji grubość, a jej układanie ma się odbywać jednym ciągiem bez dodatkowego szpachlo­wania i niepotrzebnego szlifowania, zwłaszcza po świeżym związaniu. Operacje te co prawda pomagają w uzyskaniu wysokiej estetyki wy­praw, ale w przypadku obecnych zbyt miękkich izolacji skutkują ich przedwczesnymi zarysowaniami. Siatka powinna się znaleźć między 1/3 a 1/2 grubości warstwy szpa­chlowej od zewnątrz. Nie wolno rozwieszać jej na gołej izolacji i tak zakrywać masą szpachlową.

5. Wyprawa końcowa. Z reguły jest to cienkowarstwowy tynk struktu­ralny, wykonywany obecnie już bez większych usterek estetycznych. Błędem jest natomiast rezygnacja z ułożenia wyprawy tynkarskiej i za­stąpienie jej powłoką malarską albo ciężką i sztywną okładziną cera­miczną z płytek na cienkiej warstwie zbrojonej pojedynczą standardową siatką. Duże ryzyko wiąże się także z wyborem zbyt ciemnej kolorystyki wyprawy ostatecznej. Producenci systemów ETICS wprawdzie przed nią przestrzegają, ale moda i upór decydentów bywają silniejsze od reguł i praw fizyki.

 

Podsumowanie

Niestety, jak można było się spodzie­wać, na rynku panuje chaos i dowol­ność. Ocieplenia toczą się swoim utartym torem i nic nie wskazuje, aby miało być inaczej, gdy będą po­nownie docieplane. Każde odstęp­stwo, czy to od prawa czy techno­logii, powstaje dlatego, że się na krótką metę opłaca. Statystyki mó­wią, że na jedną ujawnioną fuszerkę budowlaną przypada dwadzieścia nie­ujawnionych. Nie działają w praktyce przepisy i nadzór. Odnośne prawo jest skomplikowane i mało rozpo­wszechnione, toteż mało kto je zna i stosuje. Najlepszy dowód, że sta­rzy budowlańcy wciąż żądają od pro­ducentów tzw. atestów. W poczu­ciu bezkarności część producentów wprowadza do obrotu wyroby o zani­żonych parametrach. Nabywcy nie są w stanie tego wykazać, gdyż pełne badania wymagają czasu i nakładów, a uprawnione organy twierdzą, że same decydują o kierunkach kontro­li i nie są od sprawdzania doniesień o nieprawidłowościach. Ze strony or­ganizacji zrzeszających producentów poszczególnych branż brak jest zain­teresowania propagowaniem jakości przez eliminowanie z rynku nieudacz­ników (a może oszustów). W to miej­sce tworzone są kolejne programy marketingowe zmierzające do popra­wy wizerunku wyrobu. Tak zwana pra­sa fachowa woli żyć z reklamy i arty­kułów sponsorowanych, niż narażać się swoim płatnikom. Świat nauki także nie reaguje, bo nie ma takie­go zlecenia. I to wszystko ma miej­sce w kraju, który jest drugim co do wielkości rynkiem ociepleń w Europie, mając o ponad połowę mniej ludności niż pierwsza Turcja i trzecie Niemcy. A klient? Klient w większości woli szukać najniższej ceny. Mniej liczni są ci, którzy chcą wiedzieć, a najle­piej widzieć, za co płacą i jakie wła­ściwości użytkowe mogą za swoje pieniądze kupić. To dla nich powstał ten tekst.

 

mgr inż. Andrzej Jędrzejewski

projektant i kierownik budowy

uprawnienia konstrukcyjno-budowlane

 

1 ETICS (ang. External Thermal Insulation Complementary System - zespolony system zewnętrznej izolacji cieplnej). Skrót określający od kilkunastu lat technologię ocieplania ścian zewnętrznych metodą przyklejania płyt izolacji termicznej pokrywanych ochronną warstwą mokrej zaprawy zbro­jonej wkładką z siatki zbrojącej, a następnie dekoracyjno-ochronną wyprawą końcową. Inaczej: bezspoinowy system ociepleń (BSO).

2 Podstawy prawne: norma PN-EN 13163 (...) Wyroby ze styropianu (EPS) produkowane fabrycznie (...) p. ZA. 2 oraz rozporządzenie Parla­mentu Europejskiego i Rady (UE) nr 305/2011 ustanawiające zharmonizowane warunki wprowadzania do obrotu wyrobów budowlanych..., załącznik V, p. 1, pp. 1.4.

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube

Profil na Google+