
Radosław Wojnowski
Polska Izba Inżynierów Budownictwa
Polska debatuje o polityce architektonicznej państwa. Zanim jednak rozstrzygniemy, co ta polityka ma regulować, musimy rozstrzygnąć, jak nazywa swój przedmiot. Spór o polską wersję pojęcia „built environment” może wyglądać jak polemika językowa. W rzeczywistości jest sporem o zakres odpowiedzialności państwa. Pojęcia stosowane w polityce publicznej nie są neutralne – wyznaczają granice tego, co państwo dostrzega, mierzy, planuje oraz za co bierze odpowiedzialność. Powstaje więc pytanie: co znajduje się w centrum tej odpowiedzialności? Czy jest nim pojedynczy obiekt – budynek, droga lub dzieło? Czy raczej całe środowisko życia, które za sprawą tych obiektów, sieci, decyzji, planów i zaniechań ulega przekształceniom wpływającym na kolejne pokolenia?
Dlatego wybór między określeniami „środowisko zbudowane” i „środowisko zabudowane” nie jest kwestią stylistyczną. Pierwsze kieruje uwagę ku temu, co zostało wykonane – ku rezultatowi, obiektowi. Drugie prowadzi w stronę ekosystemu: przestrzeni objętej zabudową, wyposażonej w infrastrukturę, powiązanej z usługami, podporządkowanej regułom planowania i oddanej ludziom do codziennego życia.

Fot. © Iuliia Sokolovska – stock.adobe.com
Środowisko zbudowane ustawia w środku budowlę, która powstaje. Środowisko zabudowane ustawia w środku świat, do którego ta budowla zostaje wprowadzona. Budowla nigdy nie trafia w pustkę. Zawsze pojawia się w istniejącym układzie przyrodniczym, społecznym, technicznym i ekonomicznym – coś wzmacnia albo osłabia, ułatwia ludziom życie albo przez dziesięciolecia każe im płacić za złą decyzję.
Właśnie dlatego właściwszym tłumaczeniem słowa „built environment” jest środowisko zabudowane. Pojęcie „środowisko zbudowane” nie jest błędne – jest jednak zbyt statyczne. A polityka publiczna nie może zatrzymać się na pytaniu, co zostało zbudowane. Musi zapytać, jakie warunki życia zostały przez to wytworzone.
Środowisko zabudowane należy rozumieć jako całościowy system przestrzenny kształtowany przez działalność człowieka. Obejmuje zabudowę, budownictwo kubaturowe i infrastrukturalne, przestrzenie publiczne, układy urbanistyczne, infrastrukturę techniczną i transportową oraz relacje funkcjonalne, społeczne i środowiskowe między nimi. Jego jakość nie jest skutkiem jednego projektu. Jest wynikiem planowania przestrzennego, decyzji publicznych, mechanizmów inwestycyjnych, jakości procesu budowlanego i rozproszonej odpowiedzialności wielu uczestników.
Ta definicja nie tworzy fałszywego centrum. Osią nie jest pojedynczy obiekt ani sama dobra forma. Osią jest relacja: między budynkiem a ulicą, ulicą a transportem, transportem a usługami, usługami a mieszkaniem, mieszkaniem a zielenią, wodą i bezpieczeństwem – aż po zaufanie człowieka do miejsca, w którym żyje.
Budownictwo kubaturowe jest w tym układzie jednym z najważniejszych elementów, bo to w budynkach koncentruje się codzienność: mieszkanie, praca, edukacja, zdrowie, opieka, kultura i usługi. Ale nie istnieje samo. Bez infrastruktury staje się zbiorem obiektów, które trzeba jakoś obsłużyć. Bez planowania wzmacnia chaos. Bez transportu produkuje zależność oraz wykluczenie. Bez zieleni, retencji i myślenia o klimacie zwiększa koszty zdrowotne oraz środowiskowe. Bez utrzymania traci sens szybciej, niż zakładano na etapie inwestycji.
Redakcja poleca:
Trzeba też powiedzieć rzecz często pomijaną w polskiej debacie: budownictwo kubaturowe ma ważny wymiar przestrzenny, funkcjonalny, estetyczny i kulturowy, lecz nie jest on dominantą całego środowiska zabudowanego. Nie obejmuje całej konstrukcji, infrastruktury, instalacji, geotechniki, transportu, gospodarki wodnej, energetyki, utrzymania i odpowiedzialności administracyjnej. Jeżeli środowisko życia nazwiemy językiem jednej dziedziny, mimowolnie zawęzimy także odpowiedzialność państwa, a polityka architektoniczna kraju stanie się polityką jednego środowiska zawodowego zamiast polityką warunków życia obywateli. To nie jest spór o prestiż. To jest spór o prawdę opisu. Człowiek nie doświadcza przestrzeni w podziale na specjalności, przepisy i branże. Doświadcza całości: drogi do pracy, przystanku, hałasu za oknem, powietrza, chodnika, parku, przychodni oraz kanalizacji.
Tu zaczyna się najważniejszy argument z psychologii środowiskowej: relacja między człowiekiem a otoczeniem nie jest jednostronna. Ludzie kształtują przestrzeń, ale przestrzeń kształtuje ludzi: uczy zachowań, wzmacnia albo osłabia poczucie bezpieczeństwa, wpływa na stres, zaufanie, samotność, aktywność fizyczną i gotowość do kontaktu z innymi. Przestrzeń nie jest scenografią, lecz uczestnikiem życia społecznego.
Dobrze ukształtowane środowisko zabudowane wzmacnia poczucie sprawczości: zachęca do chodzenia pieszo, spotkań, aktywności seniorów oraz samodzielności osób z niepełnosprawnościami. Buduje zaufanie do państwa i samorządu, bo człowiek widzi, że jego codzienność została potraktowana poważnie. Źle ukształtowane natomiast produkuje frustrację, izolację, zależność od samochodu i przekonanie, że to ludzie mają się dopasować do przestrzeni.
Dlatego polityka dotycząca jakości przestrzeni nie może być koncepcją dekorowania inwestycji. Musi być strategią warunków życia: tego, czy przestrzeń jest bezpieczna, dostępna, trwała, odporna na zmiany klimatu, możliwa do utrzymania i finansowo racjonalna. Estetyka nie znika – staje się częścią jakości, ale jej nie zastępuje.
Bardzo dobrze widać to w europejskim myśleniu o Baukultur. Deklaracja z Davos, przyjęta w 2018 r. przez europejskich ministrów kultury, mówi wprost o potrzebie całościowego, skoncentrowanego na człowieku podejścia do środowiska zabudowanego i traktuje jego jakość jako zadanie polityki publicznej, a nie jako kwestię gustu. W tej perspektywie miejsce nie jest tylko materialnym układem rzeczy. Jest relacją między fizyczną strukturą a ludzkim doświadczeniem: tworzą je pamięć, funkcja, skala, dostępność, krajobraz, infrastruktura i sposób użytkowania. Ta sama przestrzeń może być poprawna technicznie, a jednocześnie zimna i obca. Jakość miejsca nie rodzi się z jednego gestu. Rodzi się z porządku relacji.
Miejsce nie jest bowiem rzeczą, którą można postawić i uznać za skończoną. Jest żywym układem skutków: dobre osiedle przez lata wspiera dobre nawyki, zła lokalizacja przez dekady wymaga łatania, doposażania oraz tłumaczenia mieszkańcom, dlaczego codzienność jest trudniejsza, niż powinna być.
To prowadzi do drugiego wymiaru sprawy: ekonomii. Humanistyczne rozumienie przestrzeni nie jest przeciwieństwem rachunku. Jest jego warunkiem. Przestrzeń jest klasycznym obszarem zawodności rynku – pojedynczy inwestor nie ponosi pełnych kosztów swojej decyzji, a jej skutki: kongestia, przeciążone sieci, rozproszenie usług i presja na budżety samorządów spadają na wspólnotę jako efekty zewnętrzne. OECD w analizach niekontrolowanej suburbanizacji pokazuje ten mechanizm wprost: rozproszona zabudowa podnosi jednostkowe koszty infrastruktury i usług publicznych na dziesięciolecia. To, co dla człowieka jest złym miejscem, dla wspólnoty jest złą inwestycją.
OECD, analizując „built environment” przez pryzmat dobrostanu, nie sprowadza tego pojęcia do budynków. Wskazuje mieszkalnictwo, transport, użytkowanie terenu, układ przestrzenny i infrastrukturę techniczną jako elementy razem kształtujące jakość życia, włączenie społeczne i zrównoważony rozwój. Podobnie Rada Unii Europejskiej w konkluzjach dotyczących Nowego Europejskiego Bauhausu wiąże przestrzeń zabudowaną z klimatem, spójnością społeczną, dziedzictwem, dobrostanem i udziałem obywateli. Wniosek jest oczywisty: chodzi o politykę państwa, a nie o opis jednej branży. Polski język także powinien prowadzić w stronę całości, a nie samego rezultatu budowania.
Najbardziej praktycznym testem tej odpowiedzialności jest infrastruktura. W racjonalnym państwie infrastruktura nie jest dodatkiem do zabudowy. Jest jej warunkiem – określa, czy dany obszar może przyjąć określoną intensywność funkcji, decyduje, czy powstaną korki, przeciążone sieci, problemy z odwodnieniem oraz izolacja komunikacyjna. Jeżeli najpierw dopuszczamy presję zabudowy, a dopiero później dopisujemy do niej infrastrukturę, nie prowadzimy polityki przestrzennej, tylko politykę naprawiania własnych zaniedbań. Dobry budynek w złym miejscu może tworzyć zły skutek publiczny. Dlatego plan, infrastruktura i rachunek kosztów powinny poprzedzać inwestycję, a nie być dopisywane po fakcie.
Znaczenie ma również koszt całego cyklu życia. Rachunek ten nie jest postulatem publicystycznym, lecz skodyfikowaną metodyką (norma ISO 15686-5 dotycząca life-cycle costing) stosowaną przez dojrzałe administracje w decyzjach inwestycyjnych. Obiekt trzeba ogrzewać, chłodzić, remontować, adaptować oraz utrzymywać – i to te koszty, rozłożone na dekady, zwykle przesądzają o bilansie. Najtańsze rozwiązanie na początku może być najdroższe w życiu wspólnoty. Jakość nie jest luksusem. Jest formą oszczędności rozłożonej w czasie. Ten argument pozwala wyjść poza fałszywy wybór między pięknem a pieniędzmi: dobra przestrzeń skraca dojazdy, obniża presję na infrastrukturę, ułatwia świadczenie usług publicznych, poprawia zdrowie i buduje zaufanie. Jest aktywem, które trudno wycenić w dniu decyzji, ale łatwo odczuć po latach, gdy decyzja była błędna.
Dlatego język ma tu znaczenie fundamentalne, a w pracach nad polityką architektoniczną państwa – rozstrzygające. Jeżeli dokument ten nazwie swój przedmiot zbyt wąsko, to zaprojektuje zbyt wąskie rozwiązania i odpowiedzialność. Moment jest nieprzypadkowy: Polska jest równocześnie w środku reformy planowania przestrzennego, a gminy tworzą plany ogólne, które na lata wyznaczą ramy zabudowy. Oba procesy rozstrzygają o tym samym: czy będziemy planować obiekty, czy warunki życia. Polityka architektoniczna oparta na pojęciu środowiska zabudowanego obejmie planowanie, infrastrukturę, budownictwo kubaturowe i infrastrukturalne, przestrzeń publiczną, utrzymanie, dostępność, odporność oraz doświadczenie człowieka.
W tej rozmowie nie chodzi o tworzenie nowej hierarchii zawodowej. Przeciwnie, chodzi o to, aby uniknąć zawłaszczenia całości przez jedną perspektywę. Środowisko zabudowane powstaje dzięki współdziałaniu wielu kompetencji: planistycznych, inżynierskich, urbanistycznych, projektowych, architektonicznych, wykonawczych, administracyjnych, środowiskowych, ekonomicznych i społecznych. Każda z nich ma znaczenie. Żadna nie powinna udawać całości. Dojrzałe państwo nie szuka jednej, dominującej profesji, lecz czytelnego podziału odpowiedzialności i mechanizmów współpracy. Sam budynek zresztą również jest wielobranżowy – składają się na niego: konstrukcja, instalacje, architektura, bezpieczeństwo pożarowe, energetyka, akustyka, dostępność i eksploatacja. Jakość środowiska zabudowanego wymaga rozszerzenia tej perspektywy.
Państwo powinno więc patrzeć na przestrzeń nie jak na zbiór projektów, ale jak na system decyzji i skutków. Plan miejscowy, droga, szkoła, sieć wodociągowa, osiedle, park i prywatna inwestycja wzajemnie się warunkują. Największe błędy przestrzenne rzadko są spowodowane jednym złym obiektem. Częściej wynikają z braku planu, infrastruktury, koordynacji, przewidywania kosztów i odpowiedzialności za użytkowanie po oddaniu inwestycji. Dlatego można mieć poprawne pojedyncze realizacje i jednocześnie słabą jakość przestrzeni, estetyczne fragmenty oraz chaotyczną całość.
„Środowisko zabudowane” jest pojęciem, które pomaga ten błąd nazwać. Mówi: nie oceniajmy wyłącznie rzeczy, ale także warunki życia. Nie patrzmy tylko na moment budowy, lecz również na długi czas użytkowania. Nie pytajmy wyłącznie o zgodność formalną, ale i o sens publiczny. Człowiek nie żyje w przepisie, lecz w miejscu. Nie żyje w decyzji administracyjnej, ale w jej konsekwencjach. Państwo, które chce być poważne, musi patrzeć na przestrzeń tak, jak doświadcza jej obywatel – jako całość.
Literatura
[1] OECD, Built Environment through a Well-being Lens, OECD Publishing, 2023.
[2] OECD, Rethinking Urban Sprawl: Moving Towards Sustainable Cities, OECD Publishing, 2018.
[3] Rada Unii Europejskiej, Konkluzje w sprawie kultury, wysokiej jakości architektury i środowiska zabudowanego jako kluczowych elementów inicjatywy Nowy Europejski Bauhaus, dok. 14534/21, 30 listopada 2021.
[4] European Union/OMC expert group, Towards a Shared Culture of Architecture: Investing in a High-Quality Living Environment for Everyone, 2021.
[5] Swiss Federal Office of Culture, Davos Baukultur Quality System, 2021/2022, Davos Declaration, 2018.
[6] Scannell L., Gifford R., „Defining place attachment: A tripartite organizing framework” w: Journal of Environmental Psychology, 2010.
[7] ISO 15686-5:2017, Buildings and constructed assets – Service life planning – Part 5: Life-cyclecosting.