Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Błędy w dokumentowaniu i podłoża i ich konsekwencje - cz. II

25.10.2018

Warto dodać komentarz o faktycznych przyczynach błędów. Oto kilka uwag i spostrzeżeń.

Wyniki rozpoznania podłoża są podstawą do wszelkich obliczeń prowadzonych przez osobę, której doświadczenie związane z geologią czy geotechniką często nie jest duże i nie ma ona podstaw do podważenia wiarygodności takich badań i co gorsza ich kompletności.

Taki jest podstawowy aspekt problemu związanego z rozpoznaniem podłoża. Odrębnym zagadnieniem jest to, że nadal parametry wytrzymałościowe przepisywane są z normy PN-81/B-03020 (na podstawie związków korelacyjnych z ID lub IL) i przeznaczane do projektowania posadowień.

Rozporządzenie w sprawie ustalania geotechnicznych warunków posadawiania obiektów budowlanych (Dz.U. z 2012 r. poz. 463) przez § 9 oraz m.in. zarządzenie GDDKiA nr 58 z dnia 23 listopada 2015 r. zakazuje stosowania metody B (rys. 51) polegającej na odczytywaniu parametrów poprzez korelacje z ID lub IL.

Wartości odczytane z tych nomogramów to Øu i cu, które zgodnie z opiniami ekspertów nie są ani parametrami całkowitymi, ani efektywnymi. Nie odpowiadają również zasadom wynikającym ze współczynnika prekonsolidacji OCR.

Zgodnie z przepisami od 2012 r. badania i dokumentacje mają być zgodne z Eurokodem 7, a parametry należy podawać jako wartości wyprowadzone i o tym najczęściej się zapomina.

W świetle poczynionych uwag można spróbować powiedzieć coś o przyczynach takiego stanu rzeczy.

 

Rys. 5. Tabele parametrów geotechnicznych wyznaczanych metodą B według PN-81/B-03020

 

Istotnym problemem jest sposób, w jaki się praktykuje planowanie rozpoznania warunków gruntowych. Opracowanie programu rozpoznania podłoża leży po stronie projektanta. Zwykle dzieje się to we współpracy z geologiem. Projekt czy program jest później podstawą do sporządzenia dokumentacji geotechnicznej i geologiczno-inżynierskiej. I również projektant ponosi koszt wszelkich badań wykonywanych na potrzeby tej dokumentacji. Najczęściej stanowi to część kosztów projektowania i siłą rzeczy projektant jest zainteresowany, aby koszt ten był możliwie najniższy. Ten najniższy koszt rozpoznania warunków geotechnicznych i geologicznych związany jest niejednokrotnie z pewnymi założeniami upraszczającymi. Efektem tego jest przerzucenie kosztów na inwestora, ponieważ otrzymuje on konstrukcję przewymiarowaną lub narażoną w przyszłości na awarie lub katastrofę.

Pojawiają się tutaj dwa pytania. Po pierwsze, kto lub co ponosi odpowiedzialność za tę sytuację? I po drugie, jak wyeliminować problem? Niesprawiedliwością byłoby stwierdzenie, że przyczyną jest wyłącznie sposób działania biur projektowych. Kryterium wyboru projektanta jest bardzo często cena, a biura projektów, jako podmioty gospodarcze, zmuszone są dostosować się do realiów rynku. Jednym z głównych problemów jest przyjęta w Polsce praktyka zlecania przez inwestora badań terenowych w ten sposób, że ich koszt jest częścią kosztów projektowania.

Na to nakłada się nieświadomość inwestorów, którzy ze zrozumiałych względów starają się obniżyć koszty inwestycji, a w istocie z reguły je zawyżają.

Są też inne czynniki, np. normowa metoda określania parametrów gruntu zastępująca wszelkie badania. W niektórych przypadkach (na szczęście rzadkich) dodatkowy problem stanowi również nierzetelność geologów podających parametry gruntu „z kapelusza”.

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube

Profil na Google+