Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Bezpieczeństwo pożarowe w praktyce

22.01.2018

Uczestniczyłem ostatnio w imprezie integracyjnej w jednej z zaprzyjaźnionych firm. Impreza była udana, zabawie i śmiechom nie było końca. Ale nie byłbym sobą, gdybym do beczki miodu nie wlał łyżeczki dziegciu.

Głupota jest matką zbrodni (Stanisław Jerzy Lec)

 

Imprezę zorganizowano w renomowanym SPA na południu kraju. Zapewne zgodnie z sugestiami właścicieli ośrodka część atrakcji zorganizowano w tzw. chacie góralskiej, reklamowanej jako klimatyczne i spełniające wszystkie wymogi bezpieczeństwa miejsce. Chata ta - drewniana stylowa szopa, mieszcząca znaczną liczbę gości - ma wewnątrz grill i stałe otwarte palenisko. Miejsca otwartego ognia są wyposażone w okapy i odprowadzenie dymu ponad dach. Nie wiem, jak powstawała chata góralska, ale sądzę, że wszystko się zaczęło od zadaszenia stolików przy grillu (wiaty). Potem doszły ściany, ocieplenie dachu, ale nikt nie wpadł na pomysł jakichś uzgodnień z rzeczoznawcami do spraw pożarowych czy uzyskania pozwolenia na użytkowanie. Wiata takie przecież zapewne miała.
Pewne jest, że organizator imprezy zawierzył zapewnieniom ośrodka, a ośrodek działał w najlepszej wierze. Bawiliśmy się więc, około 200 osób, w drewnianym budynku, z jednym tylko wąskim wyjściem ewakuacyjnym. W dodatku wyjściem w postaci drzwi otwierających się do wewnątrz pomieszczenia. Jakby tego było mało - wewnętrzna powierzchnia dachu została ocieplona natryskiwaną pianką poliuretanową, która stanowiła jednocześnie dolne wykończenie połaci dachu.

 

Fot. 1 Otwarte palenisko

 

Spróbuję teraz wyjaśnić, dlaczego w moim przypadku zabawa nie była tak beztroska, jaką być powinna. Może to być wprawdzie wynik mojego pewnego rodzaju przewrażliwienia, ale zawsze wolałem dmuchać na zimne.

Zgodnie z [1] budynek, w którym się odbywała impreza - jako obiekt, w którym może jednorazowo przebywać ponad 50 osób niebędących jego stałymi użytkownikami - należy zaliczyć do klasy zagrożenia ludzi ZL 1 (§ 209.2.1 [1]). Budynek, jako obiekt niski, powinien się charakteryzować odpornością pożarową odpowiadającą klasie B (tabl. § 212.2 [1]).

W największym skrócie oznacza to, że główna konstrukcja nośna powinna zachować właściwości wytrzymałościowe, tzn. nie zawalić się co najmniej przez 120 minut (klasa R120), a konstrukcja dachu przez 30 minut (klasa R30). Dla ścian zewnętrznych określono klasę jako REI60, tzn. przez 60 minut powinna zachować właściwości wytrzymałościowe, szczelność i izolacyjność ogniową (tabl. § 216.1 [1]). Wszystkie te elementy powinny być wykonane jako nierozprzestrzeniające ognia bądź słabo rozprzestrzeniające ogień (§ 216.2 [1]).

Ustawodawca - § 213.2 [1] - wykreślił turystów i wczasowiczów, przynajmniej tych przebywających w obiektach o kubaturze do 1500 m3, z grona użytkowników stanowiących podmiot decydujący o istnieniu zagrożenia ZL (zagrożenie ludzi). Dotyczy to jednak wyłącznie określenia klas odporności pożarowej budynków i ich części określonych w § 212 [1]. Można mieć nadzieję, że niedopatrzenie to zostanie usunięte, a katalog wykluczonych powiększy się o ekologów i wegetarian, o cyklistach i kioskarzach nie wspominając.

 

Fot. 2 Wnętrze chaty

 

Z pomieszczeń przeznaczonych na pobyt ludzi powinna być zapewniona możliwość ewakuacji w bezpieczne miejsce na zewnątrz budynku (§ 236.1 [1]), przy czym dla liczby osób powyżej 50 drzwi muszą się otwierać na zewnątrz (§ 236.4 [1]). Pomieszczenie powinno mieć co najmniej dwa wyjścia ewakuacyjne oddalone od siebie co najmniej o 5 m, jeżeli jest przeznaczone do przebywania w nim co najmniej 50 osób (§ 238.1 [1]). Szerokość sumaryczna drzwi powinna wynosić minimum 0,6 m na każde 100 osób, nie mniej jednak niż 0,9 m (§ 239.1 [1]).

W strefie pożarowej ZL 1 (w innych też) jednoznacznie i bez wyjątków zabronione jest stosowanie do wykończenia wnętrz materiałów i wyrobów łatwo zapalnych, których produkty rozkładu termicznego są bardzo toksyczne lub intensywnie dymiące (§ 258.1 [1]). Jeżeli w pomieszczeniu może jednocześnie przebywać ponad 50 osób, stosowanie łatwo zapalnych przegród i stałych elementów wyposażenia i wystroju wnętrz jest zabronione (§ 260.1 [1]).

 

Fot. 3 Spód dachu - ocieplenie natryskiwaną pianką poliuretanową

 

Okładziny sufitów oraz sufity podwieszane należy wykonywać z materiałów niepalnych lub niezapalnych, niekapiących i nieodpadających pod wpływem ognia (§ 262.1 [1]). Ocieplenie nie przykryte żadną okładziną samo staje się warstwą wykończeniową, powinno zatem spełniać powyższe wymagania. Aprobaty techniczne natryskiwanych poliuretanów (przynajmniej te, które znalazłem) przewidują zewnętrzną okładzinę z płyt gipsowo-kartonowych. Teraz trochę chemii. Poliuretan w czasie spalania niskotemperaturowego (a takie występuje w czasie pożaru) wydziela ogromne ilości ograniczającego widoczność dymu, uzupełnionego o szereg związków chemicznych, mających jedną wspólną cechę. Są wyjątkowo szkodliwe. Niektóre wystarczy jednorazowo wpuścić do płuc, aby już więcej się to nie zdarzyło. Są to chlorowodory, wreszcie cyjanowodór (HCN), tworzący z parą wodną kwas pruski i którego sole zwiemy cyjankami. O nazwie handlowej w latach 40. „cyklon B", czyli znany i obecnie zakazany konwencją o zakazie broni chemicznej gaz bojowy. Stosowany do dzisiaj do wykonywania wyroków śmierci w komorach gazowych w niektórych stanach USA. Zawartość opisanego kociołka alchemika doprawia temperatura uszkadzająca układ oddechowy. Według danych zawartych w [2] spalenie kilograma pianki poliuretanowej w pomieszczeniu o objętości 30 m3 powoduje niebezpieczne dla życia stężenie cyjanowodoru już po około 90 sekundach.

 

Fot. 4 Jedyne wyjście ewakuacyjne

 

Zastanówmy się, ile osób zdążyłoby się ewakuować (przez drzwi otwierające się do wewnątrz) w ciągu 90 sekund. Nawet jeżeli wszyscy będą się starali zachować spokój, drzwi trzeba otworzyć. To znaczy odepchnąć tłoczące się coraz bardziej dwie setki osób. Osób owładniętych coraz większą paniką.

Nikt, kto tego osobiście nie doświadczył, nie może twierdzić, jak się w takiej sytuacji zachowa. Lęk przed ogniem jest najbardziej pierwotnym lękiem u wszystkich organizmów na ziemi. Może z wyjątkiem salamandry (wiem, że to zabobon, ale pomaga stopniować napięcie). Jeżeli do tego dodamy osoby w tylnych rzędach, które tracą przytomność, wzrost paniki wydaje się coraz bardziej prawdopodobny. A zatem nie ma najmniejszych szans, aby osoby z wnętrza budynku odsunęły się choć na chwilę od drzwi, cofając się w ogień i dym, aby umożliwić ich otwarcie i ucieczkę. Długo zresztą nie będą się opierać. Produkty spalania, czyli dym i trujące gazy, szybko zrobią swoje. A potem zawala się dach.

Straż przyjechałaby prawdopodobnie już po 10-15 minutach, ale mogłaby tylko zabezpieczyć i dogasić pogorzelisko.

Pozostaje sumienie i odpowiedzialność osób, które taki obiekt wymyśliły, zbudowały i dopuściły do użytkowania. Tu trzeba przywołać art. 163 kodeksu karnego [3] mówiący o sprowadzaniu zdarzenia niebezpiecznego.

 

Olgierd Donajko

 

Literatura

  1. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. o warunkach technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 1422 z późn. zm.).
  2. T. Sawicki, Tworzywa sztuczne a zagrożenie pożarowe, „Bezpieczeństwo Pracy" nr 7-8/2003.
  3. Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1137 z późn. zm.).

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube

Profil na Google+