Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Jeszcze raz o Polskich Normach po angielsku

08.04.2019

Wiara, że można coś zmienić w działaniu takiej instytucji centralnej jak PKN lub chociaż wywołać refleksję nad zgłaszanymi postulatami, jest niemal zerowa.

 

Fot. Fotolia.com

 

I tym razem, podobnie jak w przypadku innych artykułów dyskusyjnych, szczególnie dotyczących zagadnień ogólnych czy inaczej mówiąc – systemowych (w naszym przypadku dotyczy to systemu normalizacyjnego w polskim budownictwie), liczba osób czynnie uczestniczących w dyskusji jest niestety, niewielka. Jak pokazuje praktyka, zdecydowana większość czytelników ewentualne uwagi dotyczące tematów poruszanych w artykułach wyraża w rozmowach między sobą, a tylko nieliczni przekazują swoje spostrzeżenia (co miało również miejsce w tym przypadku) bezpośrednio autorom lub do redakcji czasopisma.

Niestety, wiara, że można coś zmienić w działaniu takiej instytucji centralnej jak PKN lub chociaż wywołać refleksję nad zgłaszanymi postulatami, jest niemal zerowa. Przykładem może być ankieta powszechna projektów norm, procedura krytykowana od wielu lat, w której liczba osób zgłaszających uwagi do prPN jest bardzo mała.

Rozważając dowolne problemy związane z normalizacją, z którymi uczestnicy procesu budowlanego, a więc inwestorzy, projektanci, wykonawcy czy też użytkownicy spotykają się na co dzień, należy mieć na uwadze strukturę organizacji i podmiotów w branży budowlanej działających w Polsce. Większość z nich to zazwyczaj małe lub bardzo małe firmy rodzime, a więc operujące w kontaktach zawodowych z reguły językiem polskim. Duże firmy, szczególnie te z kapitałem zagranicznym, nie mają problemów w posługiwaniu się językiem angielskim zarówno w kontaktach wewnątrz firmy, jak też w stosowaniu norm w angielskiej wersji językowej. W tej sytuacji firmy takie nie widzą konieczności wspomagania tłumaczenia norm na język polski, analogicznie jak i uczestniczenia w pracach badawczo-rozwojowych prowadzonych w Polsce [1].

Zgadzamy się z W. Ciołkiem, że w Polskim Komitecie Normalizacyjnym „trwa opracowywanie PN-EN w wersji polskiej”, ale tempo tych prac jest mocno niewystarczające – w 2004 r. norm w wersji obcojęzycznej było ok. 20%, a obecnie jest ich już ok. 60%. Najlepszym i najbardziej skutecznym rozwiązaniem odwracającym tę tendencję, mogłoby być – mówiąc nieco sarkastycznie – wystąpienie do CEN o wstrzymanie na pewien okres prac normalizacyjnych, abyśmy mogli w ten sposób zmniejszyć liczbę PN wydanych w wersji angielskiej. Zwraca się także uwagę, że PKN finansuje tłumaczenie tylko wybranych grup norm obcojęzycznych (np. norm wyrobu), pozostawiając większość z nich „rynkowi”. W praktyce oznacza to, że musi się znaleźć osoba mocno zdeterminowana, aby przejść długą i kosztowną procedurę opracowania normy w języku polskim, co jak pokazuje praktyka, zdarza się niezwykle rzadko.

Przedstawiona sytuacja wynika zapewne z ograniczeń finansowych, ale pamiętając o ustawowych zadaniach PKN, jego rolą powinno być także podjęcie stosownych starań zapewniających, aby wszystkie Polskie Normy, a więc nie tylko te, które powoływane są w przepisach prawnych, były wydawane w języku urzędowym stosowanym w Polsce

Choć tutaj można również podać przykłady przepisów prawnych (np. rozporządzeń), w których, zapewne z konieczności, znajdują się powołania norm w języku angielskim, jak to jest np. w [2], [3], kiedy to ustawodawca zastosował – zamiast numeru Polskiej Normy – zwrot „spełniającej wymagania normy przenoszącej normę EN 1317”. A w niektórych aktach prawnych (np. [4], [5]) następują powołania stosownych norm EN lub ISO w języku oryginału.

 

Czytaj też: Polskie Normy po angielsku - ułatwienie czy utrudnienie budowlanego procesu inwestycyjnego

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube