Wiara, że można coś zmienić w działaniu takiej instytucji centralnej jak PKN lub chociaż wywołać refleksję nad zgłaszanymi postulatami, jest niemal zerowa.

 

Fot. Fotolia.com

 

I tym razem, podobnie jak w przypadku innych artykułów dyskusyjnych, szczególnie dotyczących zagadnień ogólnych czy inaczej mówiąc – systemowych (w naszym przypadku dotyczy to systemu normalizacyjnego w polskim budownictwie), liczba osób czynnie uczestniczących w dyskusji jest niestety, niewielka. Jak pokazuje praktyka, zdecydowana większość czytelników ewentualne uwagi dotyczące tematów poruszanych w artykułach wyraża w rozmowach między sobą, a tylko nieliczni przekazują swoje spostrzeżenia (co miało również miejsce w tym przypadku) bezpośrednio autorom lub do redakcji czasopisma.

Niestety, wiara, że można coś zmienić w działaniu takiej instytucji centralnej jak PKN lub chociaż wywołać refleksję nad zgłaszanymi postulatami, jest niemal zerowa. Przykładem może być ankieta powszechna projektów norm, procedura krytykowana od wielu lat, w której liczba osób zgłaszających uwagi do prPN jest bardzo mała.

Rozważając dowolne problemy związane z normalizacją, z którymi uczestnicy procesu budowlanego, a więc inwestorzy, projektanci, wykonawcy czy też użytkownicy spotykają się na co dzień, należy mieć na uwadze strukturę organizacji i podmiotów w branży budowlanej działających w Polsce. Większość z nich to zazwyczaj małe lub bardzo małe firmy rodzime, a więc operujące w kontaktach zawodowych z reguły językiem polskim. Duże firmy, szczególnie te z kapitałem zagranicznym, nie mają problemów w posługiwaniu się językiem angielskim zarówno w kontaktach wewnątrz firmy, jak też w stosowaniu norm w angielskiej wersji językowej. W tej sytuacji firmy takie nie widzą konieczności wspomagania tłumaczenia norm na język polski, analogicznie jak i uczestniczenia w pracach badawczo-rozwojowych prowadzonych w Polsce [1].

Zgadzamy się z W. Ciołkiem, że w Polskim Komitecie Normalizacyjnym „trwa opracowywanie PN-EN w wersji polskiej”, ale tempo tych prac jest mocno niewystarczające – w 2004 r. norm w wersji obcojęzycznej było ok. 20%, a obecnie jest ich już ok. 60%. Najlepszym i najbardziej skutecznym rozwiązaniem odwracającym tę tendencję, mogłoby być – mówiąc nieco sarkastycznie – wystąpienie do CEN o wstrzymanie na pewien okres prac normalizacyjnych, abyśmy mogli w ten sposób zmniejszyć liczbę PN wydanych w wersji angielskiej. Zwraca się także uwagę, że PKN finansuje tłumaczenie tylko wybranych grup norm obcojęzycznych (np. norm wyrobu), pozostawiając większość z nich „rynkowi”. W praktyce oznacza to, że musi się znaleźć osoba mocno zdeterminowana, aby przejść długą i kosztowną procedurę opracowania normy w języku polskim, co jak pokazuje praktyka, zdarza się niezwykle rzadko.

Przedstawiona sytuacja wynika zapewne z ograniczeń finansowych, ale pamiętając o ustawowych zadaniach PKN, jego rolą powinno być także podjęcie stosownych starań zapewniających, aby wszystkie Polskie Normy, a więc nie tylko te, które powoływane są w przepisach prawnych, były wydawane w języku urzędowym stosowanym w Polsce

Choć tutaj można również podać przykłady przepisów prawnych (np. rozporządzeń), w których, zapewne z konieczności, znajdują się powołania norm w języku angielskim, jak to jest np. w [2], [3], kiedy to ustawodawca zastosował – zamiast numeru Polskiej Normy – zwrot „spełniającej wymagania normy przenoszącej normę EN 1317”. A w niektórych aktach prawnych (np. [4], [5]) następują powołania stosownych norm EN lub ISO w języku oryginału.

 

Czytaj też: Polskie Normy po angielsku - ułatwienie czy utrudnienie budowlanego procesu inwestycyjnego

 

Innym rozwiązaniem mogłaby być taka zmiana przepisów, aby wersjami oficjalnymi norm PN były wersje anglojęzyczne, skoro dotychczasowa praktyka – jak twierdzi W. Ciołek – nie wykazuje negatywnych skutków dla gospodarki. Jest tylko jedna obawa, czy po Brexicie język angielski będzie nadal językiem oficjalnym UE.

Ponadto zwracamy uwagę, że nawet mały problem normalizacyjny widziany z perspektywy ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie urasta do dużego problemu w małym przedsiębiorstwie w niewielkiej miejscowości, w dodatku znacznie oddalonej od dużego miasta.

Po raz kolejny także należałoby tutaj odnieść się do kwestii jakości tłumaczenia norm na język polski, która, niestety, pozostawia wiele do życzenia. Można mnożyć przykłady dokumentów, których zapisy w języku polskim są niezupełnie jasne i zrozumiałe, co może prowadzić do niewłaściwej interpretacji treści i przesłania zawartego w tekście.

Pół biedy, jeśli użytkownik posługuje się językiem oryginału przynajmniej na poziomie średniozaawansowanym i ma możliwość zapoznania się z treścią dokumentu pierwotnego pozwalającego mu na rozwianie targających nim wątpliwości – często jest to jedyny scenariusz umożliwiający w miarę poprawne zrozumienie normy i intencji jej autorów. Nie można tutaj oczywiście zrzucać całej winy za jakość tłumaczeń na tłumacza, gdyż pewne niejasności wynikają także z odmiennej, wypracowanej przez dziesiątki, a nawet setki lat tradycji budowlanej w kraju pochodzenia autorów (oryginału normy), co często wynika ze specyfiki jego położenia geograficznego, stosowanych technologii, przyzwyczajeń, itp. Wielokrotnie też pojęcia stosowane w normach obcojęzycznych nie mają swoich bezpośrednich odpowiedników w języku polskim i poprawne oddanie treści normy w wyniku tłumaczenia nastręcza poważnych trudności [6]. W efekcie podejmowane próby opisowego wyjaśniania niektórych terminów lub zwrotów skutkują nienaturalnie brzmiącymi konstrukcjami i formami językowymi, które pozostają niezrozumiałe dla odbiorcy końcowego. Niestety, przepisy i umowy międzynarodowe, regulujące kwestie wprowadzania norm zagranicznych do normalizacji krajowej, nie pozwalają na stosowanie tzw. tłumaczeń literackich, ani żadnej innej formy inwencji twórczej specjalistycznych zespołów PKN, która umożliwiłaby stworzenie dokumentów zdecydowanie bardziej przyjaznych w odbiorze, dostosowanych do lokalnej tradycji i terminologii, a przez to bardziej zrozumiałych. Może więc pewnym rozwiązaniem kompromisowym byłoby wydawanie dokumentów dwujęzycznych, w których np. na stronach nieparzystych publikowany byłby tekst w języku polskim, natomiast na nieparzystych – odpowiadający mu tekst w języku oryginału? Takie rozwiązanie wydaje się optymalnym z punktu widzenia funkcjonalności stosowania, zarówno z uwagi na udział podmiotów zagranicznych w procesach inwestycyjnych, jak i z uwagi na walor komunikacyjny między uczestnikami tychże procesów oraz konieczność poprawnego zrozumienia zapisów normowych.

Czy rzeczywiście nietrafiona jest nasza uwaga o możliwości zastąpienia PKN sklepem z normami EN, szczególnie gdy wszystkie normy, na co wskazuje przyrost ich liczby w zbiorach norm aktualnych, będą tylko po angielsku? Oczywiście realizacja tej propozycji wymagałaby zmian ustawowych oraz podpisania stosownych umów z CEN, ale również unaoczniłaby stan polskiej normalizacji i jej rolę w normalizacji międzynarodowej – zwróćmy uwagę na fakt, że przez okres uczestnictwa w pracach CEN strona polska nie była autorem żadnej normy budowlanej. Dla przypomnienia w latach poprzedniego ustroju, w ramach RWPG, strona polska opracowywała wiele norm SEV, choć w tamtym czasie nie było ani jednej PN po rosyjsku.

Dobrowolność stosowania norm nadal, mimo upływu czasu i wielu dyskusji środowiskowych (m.in. na łamach prasy technicznej [7-9]), budzi kontrowersje, o czym świadczy artykuł zamieszczony w numerze 4/2017 IB [10]. W rozporządzeniu Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, w § 204 ust. 4 podano, że „warunki bezpieczeństwa konstrukcji, o których mowa w ust. 1, uznaje się za spełnione, jeżeli konstrukcja ta odpowiada Polskim Normom dotyczącym projektowania i obliczania konstrukcji”. W załączniku do tego rozporządzenia wymienione są te normy, wraz z określeniem ich numerów i tytułów.

Nie sposób przy okazji nie zwrócić w tym kontekście uwagi na inny ważki problem formalno-prawny polskiej normalizacji, absolutnie nie do pominięcia z perspektywy użytkownika. Otóż, chodzi o to, aby normy mogły być traktowane jako dokumenty odniesienia równoważne aktom prawnym, stanowiące płaszczyznę porozumienia między umawiającymi się stronami i swoisty kodeks reguł dających gwarancję poprawności produktu końcowego, a w związku z tym winny one być powszechnie dostępne. Polskie Normy niestety nie spełniają tego kryterium – za każdą minutę dostępu do czytelni elektronicznej czy za egzemplarz papierowy normy PKN każe sobie płacić niewspółmiernie wysokie kwoty, na które nie każdy użytkownik jest sobie w stanie pozwolić. Na szczęście, przynajmniej w odniesieniu do czynnych członków samorządu zawodowego, koszty opłat za dostęp do cyfrowej biblioteki norm PKN wzięła na siebie Polska Izba Inżynierów Budownictwa, udostępniając zasoby za pośrednictwem swojej strony internetowej.

Przeczytaj także: Normy europejskie po angielsku

 

Chcielibyśmy zwrócić tutaj uwagę na zaproponowaną w [11] nową formułę przepisów techniczno-budowlanych umożliwiającą niepowoływanie w nich norm. Istotą propozycji nowego modelu jest wydzielenie w przepisach dwóch części, a mianowicie:

– część I (obligatoryjna, bez powoływania norm) – zawierająca wymagania (podstawowe, funkcjonalno-użytkowe wraz z wymaganiami właściwości użytkowych);

– część II (nieobligatoryjna, a więc umożliwiająca odwoływanie się do dowolnych norm, nawet po angielsku) – bardziej szczegółowa, wyrażona w formie warunków technicznych, których zastosowanie stwarza domniemanie osiągnięcia właściwości użytkowych, wymaganych w pierwszej części przepisów.

Przedstawiona formuła nie likwiduje problemu norm w językach obcych, lecz go tylko ogranicza.

Nie sugerowaliśmy, „że normy w języku angielskim… zmuszały do utrzymania produkcji wyrobów mniej innowacyjnych” – czym innym jest utrudnianie rozpoczęcia produkcji nowych wyrobów, a czym innym zmuszanie do utrzymania dotychczasowej produkcji. Trudno się zgodzić z taką interpretacją ustawy o normalizacji, że wyklucza ona innowacyjną funkcję normy. W rozproszonych zakładach produkcji materiałów i wyrobów budowlanych nadal wytwarzane są wyroby o rozwiązaniach technologicznych z lat 80–90. ubiegłego wieku i w tym przypadku każda zmiana wprowadzana przez nowsze normy może być traktowana jako rozwiązanie innowacyjne. Należy także pamiętać, że pomimo uzyskania oceny technicznej (dawniej aprobaty technicznej) na nowy wyrób, w kontroli produkcji niezbędne jest stosowanie Polskich Norm, z których znaczna część jest w języku angielskim

Na zakończenie zwracamy się o większe poszanowanie języka polskiego w codziennym życiu, aby nie wszystkie budynki wysokie w centrach miast miały nazwy „plaza”, „tower” lub „point” oraz aby znany wszystkim apel Mikołaja Reja: „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie Gęsi, iż swój język mają” nie stał się wyłącznie głosem wołającego na puszczy.

W kontekście przywiązania do kultury, tradycji i języka narodowego należy zwrócić uwagę, że: „Wraz z eksportem towarów i usług rozpowszechniają się również wartości uznawane za istotne dla danego narodu. Oznacza to, że dany naród eksportuje nie tylko swoje wyroby, lecz także elementy swojej narodowej kultury (wartości i upodobania)” [12]. Przejawia się tu ponadmaterialne znaczenie innowacji.

 

dr inż. Paweł A. Król

dr inż. Andrzej Pogorzelski

mgr inż. Jan Sieczkowski

 

 

Literatura

  1. Fangrat J., Sieczkowski J.: Budownictwo innowacyjne. Technologie prefabrykowane i modułowe w budownictwie mieszkaniowym. Builder nr 12/2017, s. 58–61.
  2. Rozporządzenie Ministra Transportu Gospodarki Morskiej z 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 124).
  3. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 1 kwietnia 2010 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogowe obiekty inżynierskie i ich usytuowanie (Dz.U. z 2010 r. nr 65, poz. 408).
  4. Rozporządzenie Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z 26 czerwca 2012 r. w sprawie zakresu i sposobu przeprowadzania badań technicznych pojazdów oraz wzorów dokumentów stosowanych przy tych badaniach (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 776 z późn. zm.).
  5. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 25 stycznia 2018 r. w sprawie sposobu przewozu ładunku (Dz.U. z 2018 r. poz. 361).
  6. Król P., Pogorzelski A., Sieczkowski J.: Czy powierzchnia użytkowa może być powierzchnią nieużyteczną. Inżynieria i Budownictwo nr 3/2016.
  7. Zieleniewski St., Sieczkowski J.: Powołania norm w przepisach. Normalizacja, nr 6/2005.
  8. Zieleniewski St., Sieczkowski J.: Jeszcze raz o powoływaniu norm w przepisach. Normalizacja, nr 8/2006.
  9. Ciołek W.: Pociągający wdzięk obowiązującej Polskiej Normy. Inżynier Budownictwa 2/2007, s. 28–31.
  10. Sas-Micuń A.: Czy jest problem z obowiązkiem stosowania Polskich Norm? Przepisy techniczno-budowlane a wiedza techniczna. Inżynier budownictwa nr 4/2017.
  11. Wierzbicki St., M. Zieleniewski St., Sieczkowski J.: Propozycja nowej formuły przepisów techniczno-budowlanych dotyczących budynków. Inżynieria i Budownictwo nr 9/2009.
  12. Porter M., Porter o konkurencji, PWE, Warszawa 2001.

 

Czytaj też: Odpowiedź na artykuł: Polskie Normy po angielsku - ułatwienie czy utrudnienie budowlanego procesu inwestycyjnego