Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Jeszcze raz o Polskich Normach po angielsku

08.04.2019

Innym rozwiązaniem mogłaby być taka zmiana przepisów, aby wersjami oficjalnymi norm PN były wersje anglojęzyczne, skoro dotychczasowa praktyka – jak twierdzi W. Ciołek – nie wykazuje negatywnych skutków dla gospodarki. Jest tylko jedna obawa, czy po Brexicie język angielski będzie nadal językiem oficjalnym UE.

Ponadto zwracamy uwagę, że nawet mały problem normalizacyjny widziany z perspektywy ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie urasta do dużego problemu w małym przedsiębiorstwie w niewielkiej miejscowości, w dodatku znacznie oddalonej od dużego miasta.

Po raz kolejny także należałoby tutaj odnieść się do kwestii jakości tłumaczenia norm na język polski, która, niestety, pozostawia wiele do życzenia. Można mnożyć przykłady dokumentów, których zapisy w języku polskim są niezupełnie jasne i zrozumiałe, co może prowadzić do niewłaściwej interpretacji treści i przesłania zawartego w tekście.

Pół biedy, jeśli użytkownik posługuje się językiem oryginału przynajmniej na poziomie średniozaawansowanym i ma możliwość zapoznania się z treścią dokumentu pierwotnego pozwalającego mu na rozwianie targających nim wątpliwości – często jest to jedyny scenariusz umożliwiający w miarę poprawne zrozumienie normy i intencji jej autorów. Nie można tutaj oczywiście zrzucać całej winy za jakość tłumaczeń na tłumacza, gdyż pewne niejasności wynikają także z odmiennej, wypracowanej przez dziesiątki, a nawet setki lat tradycji budowlanej w kraju pochodzenia autorów (oryginału normy), co często wynika ze specyfiki jego położenia geograficznego, stosowanych technologii, przyzwyczajeń, itp. Wielokrotnie też pojęcia stosowane w normach obcojęzycznych nie mają swoich bezpośrednich odpowiedników w języku polskim i poprawne oddanie treści normy w wyniku tłumaczenia nastręcza poważnych trudności [6]. W efekcie podejmowane próby opisowego wyjaśniania niektórych terminów lub zwrotów skutkują nienaturalnie brzmiącymi konstrukcjami i formami językowymi, które pozostają niezrozumiałe dla odbiorcy końcowego. Niestety, przepisy i umowy międzynarodowe, regulujące kwestie wprowadzania norm zagranicznych do normalizacji krajowej, nie pozwalają na stosowanie tzw. tłumaczeń literackich, ani żadnej innej formy inwencji twórczej specjalistycznych zespołów PKN, która umożliwiłaby stworzenie dokumentów zdecydowanie bardziej przyjaznych w odbiorze, dostosowanych do lokalnej tradycji i terminologii, a przez to bardziej zrozumiałych. Może więc pewnym rozwiązaniem kompromisowym byłoby wydawanie dokumentów dwujęzycznych, w których np. na stronach nieparzystych publikowany byłby tekst w języku polskim, natomiast na nieparzystych – odpowiadający mu tekst w języku oryginału? Takie rozwiązanie wydaje się optymalnym z punktu widzenia funkcjonalności stosowania, zarówno z uwagi na udział podmiotów zagranicznych w procesach inwestycyjnych, jak i z uwagi na walor komunikacyjny między uczestnikami tychże procesów oraz konieczność poprawnego zrozumienia zapisów normowych.

Czy rzeczywiście nietrafiona jest nasza uwaga o możliwości zastąpienia PKN sklepem z normami EN, szczególnie gdy wszystkie normy, na co wskazuje przyrost ich liczby w zbiorach norm aktualnych, będą tylko po angielsku? Oczywiście realizacja tej propozycji wymagałaby zmian ustawowych oraz podpisania stosownych umów z CEN, ale również unaoczniłaby stan polskiej normalizacji i jej rolę w normalizacji międzynarodowej – zwróćmy uwagę na fakt, że przez okres uczestnictwa w pracach CEN strona polska nie była autorem żadnej normy budowlanej. Dla przypomnienia w latach poprzedniego ustroju, w ramach RWPG, strona polska opracowywała wiele norm SEV, choć w tamtym czasie nie było ani jednej PN po rosyjsku.

Dobrowolność stosowania norm nadal, mimo upływu czasu i wielu dyskusji środowiskowych (m.in. na łamach prasy technicznej [7-9]), budzi kontrowersje, o czym świadczy artykuł zamieszczony w numerze 4/2017 IB [10]. W rozporządzeniu Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, w § 204 ust. 4 podano, że „warunki bezpieczeństwa konstrukcji, o których mowa w ust. 1, uznaje się za spełnione, jeżeli konstrukcja ta odpowiada Polskim Normom dotyczącym projektowania i obliczania konstrukcji”. W załączniku do tego rozporządzenia wymienione są te normy, wraz z określeniem ich numerów i tytułów.

Nie sposób przy okazji nie zwrócić w tym kontekście uwagi na inny ważki problem formalno-prawny polskiej normalizacji, absolutnie nie do pominięcia z perspektywy użytkownika. Otóż, chodzi o to, aby normy mogły być traktowane jako dokumenty odniesienia równoważne aktom prawnym, stanowiące płaszczyznę porozumienia między umawiającymi się stronami i swoisty kodeks reguł dających gwarancję poprawności produktu końcowego, a w związku z tym winny one być powszechnie dostępne. Polskie Normy niestety nie spełniają tego kryterium – za każdą minutę dostępu do czytelni elektronicznej czy za egzemplarz papierowy normy PKN każe sobie płacić niewspółmiernie wysokie kwoty, na które nie każdy użytkownik jest sobie w stanie pozwolić. Na szczęście, przynajmniej w odniesieniu do czynnych członków samorządu zawodowego, koszty opłat za dostęp do cyfrowej biblioteki norm PKN wzięła na siebie Polska Izba Inżynierów Budownictwa, udostępniając zasoby za pośrednictwem swojej strony internetowej.

Przeczytaj także: Normy europejskie po angielsku

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube