Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Kobiety w budownictwie

08.03.2019

- Plac budowy to całkiem fajne miejsce pracy. Wystarczy dobra organizacja, profesjonalne podejście i trochę dobrego humoru. Jak się wszystko poukłada, to nie ma problemów - ocenia Urszula Koziejko z białostockiego Instalu.

W 1998 r. skończyła inżynierię sanitarną na Wydziale Budownictwa Politechniki Białostockiej i rozpoczęła pracę. Dziś jest pełnoletnim inżynierem, ma za sobą 20-letni staż na stanowisku kierownika i mnóstwo zrealizowanych obiektów w całej Polsce.

- Na moją pierwszą budowę - hali sportowej przy I LO w Białymstoku zawiózł mnie dyrektor, a pracownicy myśleli, że przyjechał z córką - wspomina. - Byłam tam inżynierem budowy. Z największym sentymentem wspominam jednak kolejne zadanie: budowę warzelni i tankofermentatorów dla browaru w Łomży. Po tej inwestycji zrobiłam uprawnienia (2001 r.) do kierowania i nadzorowania robót w zakresie sieci i instalacji sanitarnych bez ograniczeń. Młodą dziewczynę samą zostawili i kazali budować. Galeria Biała w Białymstoku to też ważna inwestycja. Pierwsza galeria w mieście, duże zadanie, wielu wykonawców. No i ważna była budowa galerii Plaza w Suwałkach, bo... tam poznałam męża.

Mąż pani Uli jest również inżynierem. Mają dwoje dzieci: Szymona - 6,5 roku i Maciusia - 4,5 roku.

- Czasem jest ciężko - mówi pani Ula. - Mamy na ratunek babcię. Nie mam czasu posiedzieć z kawą, ale wiem, że tak nie będzie zawsze. Mam dobrego pracodawcę. Uwzględnia moją sytuację, nie pracuję w terenie, ale może z czasem zacznę wykorzystywać moje doświadczenie do nauki młodzieży...

- Nie jestem osobą, która narzeka - podsumowuje. - Moja praca to dobry wybór. Jestem z niej zadowolona. Jest ciekawa, nie monotonna, poznaję dużo osób, cały czas się uczę. Każda dobrze zrealizowana inwestycja daje dużo satysfakcji. Staram się jakoś to ogarniać.

 

Krystyna Trojan, właścicielka Firmy „NAJORT” w Rybniku, ukończyła Politechnikę Śląską na kierunku budownictwo w specjalności konstrukcje budowlane. - Wyobrażałam sobie swoje przyszłe zajęcie za „deską kreślarską” w pracowni projektowej, ale życie zweryfikowało trochę moje plany - wspomina. - Po zakończeniu studiów w 1980 roku podjęłam pracę w Kombinacie Budownictwa Ogólnego w Rybniku, kolejno w działach realizacji, koordynacji i jakości w wytwórni elementów prefabrykowanych.

Następnie pani Krystyna pracowała w wielu przedsiębiorstwach budowlanych i może pochwalić się szerokim doświadczeniem. - W 1993 roku przeszłam do firmy „ENERGO-INWEST” - spółki utworzonej przy Elektrowni Rybnik i tam zorganizowałam dział generalnego wykonawstwa, którym kierowałam do 2000 roku. - Od 2000 roku prowadzę własną działalność gospodarczą. Zajmuję się głównie prowadzeniem inwestycji i nadzorami budowlanymi. W swojej pracy zrealizowałam sporo obiektów o bardzo różnym charakterze i przeznaczeniu - opowiada.

 

Czytaj też: Po co nam etyka?

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube

Profil na Google+