Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Blaski i cienie pracy kobiety inżynier

08.03.2019

Zbyt duże tempo, brak dialogu, brak danych – to je demotywuje

Praca w budownictwie to często trudny kawałek chleba. Jest obarczona dużym stresem. – Nie potrafię odciąć się od moich budów. Jeśli jest taka potrzeba i ktoś chce coś ze mną skonsultować, jestem dostępna niemal całą dobę. To bywa męczące, ale taka już jestem. Nawet na własny ślub pojechałam niemal bezpośrednio z budowy – wspomina Anna Szafrańska-Angelaki. Jako frustrujące projektantki wskazały duże tempo prac, które uniemożliwia im komfortowe przeanalizowanie rozwiązań oraz brak pełnych materiałów do pracy. Zdarza się tak, że zespół ma określony termin wydania projektów, gdy nie ma jeszcze pełnej dokumentacji ze strony konstruktora czy architekta. Irytujące są również sytuacje, które ich zdaniem są łatwe do rozwiązania, natomiast druga strona nie chce doprowadzić do szybkiego kompromisu.

 

Stereotypy ciągle żywe

Żadna z respondentek zapytanych o minusy pracy jako kobieta inżynier w budownictwie nie wskazała jako bezpośredni powód frustracji relacji z mężczyznami inżynierami. Sytuacje stereotypowe są obecnie coraz rzadsze, ale wciąż się zdarzają. Są one inicjowane przeważnie przez panów starszej daty. Część dziewczyn wspomina dyskryminujące komentarze ze strony profesorów akademickich typu: „A po co Pani się tym interesuje, lepiej niech pani idzie dzieci rodzić”. W pracy się jednak trochę zmieniło, lecz trzeba tu rozgraniczyć rzeczywistość biurową od tej budowlanej. Są też przypadki ekstremalne, kiedy mamy do czynienia z czymś na granicy dyskryminacji i mobbingu. Ja kiedyś usłyszałam, że nadaję się do lepienia pierogów, a to jest praca w budownictwie. Staram się puszczać takie uwagi mimo uszu i zamieniać je w żart. Dziś mogę powiedzieć, że jestem dyrektorem działu, który potrafi wykonać analizy, obliczenia, projekty, a także wyceny. Poza tym, że coraz mocniej wdrażam się w zarządzanie całkiem dużą komórką, to jeszcze lepię całkiem niezłe pierogi – mówi z uśmiechem Emilia Błach.

Kobiety pracujące w biurze wskazują na duże wsparcie ze strony kolegów z pracy.

Tutaj panie czują się komfortowo. Z raportu GUS zatytułowanego „Kobiety i mężczyźni na rynku pracy” wynika również, że pensje specjalistów i kierowników średniego szczebla się zrównały. Obecnie panie i panowie na tych samych stanowiskach zarabiają porównywalnie.

 

Natalia Komorowska

 

Na budowie kobiety muszę zapracować na uznanie

Opinie są zgodne, że na budowie trzeba mieć silny charakter i umieć walczyć o swoje, żeby wypracować sobie szacunek. – Pamiętam jeszcze z czasów, kiedy byłam inżynierem budowy, że panowie z brygady, pewnie przez mój kompaktowy rozmiar, nie traktowali mnie poważnie. Kilka razy musiałam nawet prosić majstra o pomoc w wyegzekwowaniu tego, żeby np. posprzątali. Dziś jako kierownik takich problemów nie mam, zdarzają się natomiast sytuacje, choć incydentalnie, że kierownik budowy z ramienia generalnego wykonawcy czy inspektor nie traktuje mnie tak samo jak moich kolegów po fachu. Zdecydowanie muszę się bardziej wykazać wiedzą – mówi Anna Szafrańska-Angelaki. Podobne odczucia ma inżynier budowy Aleksandra Kołek. – Zgadzam się z tym, że trzeba przejść tę „barierę kobiecości”, jednak potem pracujemy nad swoją pozycją dokładnie tak samo jak nasi koledzy po fachu. Ja wychodzę z założenia, że trzeba robić swoje i nie poddawać się niczym nie popartym insynuacjom. Muszę jednak przyznać, że w czasie mojej kariery zawodowej moje zdanie nigdy nie zostało podważone i nie spotkały mnie przeszkody nie do pokonania – mówi.

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube

Profil na Google+