Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Sekretne życie szkieletorów

12.02.2019

 

Fot. 5. Marka stalowa odkuta z płyty stropowej. Brak połączenia ze zbrojeniem płyty

 

Fot. 6. Sposób wykonania szalunku traconego przy otworach w stropach

 

Fot. 7. „Coś” pozostawione podczas budowy po spawaniu stali ocynkowanej ogniowo

 

W przęśle tej płyty będzie po prostu zerowy. Zamiast tego mamy ogromne (w porównaniu z długością przęsła) wsporniki. I od razu wzrasta ugięcie, a nośność płyt okazuje się wysoce niewystarczająca. Odnosi się wrażenie, że we wstępnych założeniach miała to być płyta ciągła o równych przęsłach. Tylko potem ktoś ją w projekcie wykonawczym porozcinał na pasma, nie każąc przy montażu dokonać odpowiedniego zespolenia.

Zespolenie bowiem pasm płytowych zrealizowano przez wspawanie w trzech miejscach wstawek z pręta (spawano do marek stalowych niemających połączenia ze zbrojeniem płyty), wypełnienie szczeliny między płytami starymi workami po cemencie i w niektórych przypadkach zabetonowanie przestrzeni między płytami i workiem. W innych miejscach poprzestano na samych workach. Zdolność takiego zespolenia do przenoszenia momentów przęsłowych (czyli uciąglenia płyty) można traktować wyłącznie jako anegdotę.
Jest jeszcze sprawa niebagatelna, która w dodatku czyha ukryta i spokojnie czeka na odkrycie lub dogodną chwilę, by się uaktywnić. Mowa o jakości, a w zasadzie jej braku.

Tutaj się kłania stosunek do pracy.

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube