Postanowiłem pokazać znajomym piękną Katedrę Poznańską, z grobami Mieszka I i Bolesława Chrobrego między innymi. Główne wejście na wprost ołtarza było zamknięte i wszyscy korzystali z wejścia bocznego. Wewnątrz panował lekki półmrok, a my, po obejrzeniu wnętrza, usiłowaliśmy znaleźć wejście, którym dostaliśmy się do środka. W katedrze nie ma żadnych oznaczeń, które kierowałyby publiczność do najbliższego (albo jedynego) wyjścia.

Przy okazji pobytów w różnych miastach odwiedziłem jeszcze kilka obiektów. Na pierwszy ogień poszła Bazylika Prymasowska w Gnieźnie. Znowu brak oznakowań. W katedrze w Łodzi – świeżo po remoncie, niestety wewnątrz żadnych oznakowań nie znalazłem. W bazylice jasnogórskiej – podobnie.

Postanowiłem sprawdzić jakiś dowolny obiekt świeżo wybudowany. Może kościół nie chce uszkodzić zabytków wieszaniem tabliczek informacyjnych? Sprawdziłem Świątynię Opatrzności Bożej w Warszawie. Jest oznakowanie. Zatem to nie ogólny trend, tylko niedopatrzenie administratorów? Również w Licheniu jest oznakowanie oraz tabliczka nad wejściem zgodna z przepisami.

Widać, że w obiektach nowych oznakowanie istnieje. Gorzej z zabytkowymi.

 

Na pierwszy ogień poszła Bazylika Prymasowska w Gnieźnie:

 

 

A może lepiej jest w katedrze w Łodzi? Widać, że świeżo po remoncie.

 

 

 

Wejście boczne przystosowane dla niepełnosprawnych.

 

 

Ale wewnątrz żadnych oznakowań nie znalazłem.

 

 

A katedra już się paliła. 11 maja 1971 r. w czasie remontu nastąpiło zaprószenie ognia przez ekipy budowlane. Zatem administrator obiektu powinien sobie zdawać sprawę z zagrożenia.

 

Fot. Stefan Sztromajer

 

Może lepiej jest w stolicy polskiego chrześcijaństwa, czyli na Jasnej Górze w Częstochowie?

 

 

Zero oznakowań.

Pozostaje zatem sprawdzić jakiś dowolny obiekt świeżo wybudowany. Może kościół nie chce uszkodzić zabytków wieszaniem tabliczek informacyjnych? Zatem sprawdziłem Świątynię Opatrzności Bożej w Warszawie.

 

 

 

Jest oznakowanie. Zatem to nie ogólny trend, tylko niedopatrzenie administratorów?

 

A Licheń?

 

 

Jest oznakowanie, tabliczka nad wejściem zgodna z przepisami.

A jak jest w Toruniu?

 

 

 

 

Jest oznakowanie.

 

Na podstawie tych pobieżnych wizyt można stwierdzić, że w obiektach nowych oznakowanie istnieje. Gorzej z zabytkowymi.

Do kompletu należało jeszcze sprawdzić obiekty innych wyznań.

Na początek nasi starsi bracia w wierze, czyli synagoga. Ortodoksyjna, w Warszawie.

 

 

O kobiety zadbano.

 

 

O mężczyzn niekoniecznie...

A jak w meczecie? Sprawdziłem ten w Warszawie, na ul. Filtrowej.

 

 

Brak oznakowań.

 

A w ośrodku kultury muzułmańskiej na ul. Bohaterów Września, oprócz braku oznakowani, drzwi otwierają się do środka (patrz zawiasy).

 

 

Gdzieś musi leżeć przyczyna tak głębokiej pogardy dla bezpieczeństwa i życia ludności.

Postanowiłem poszperać w literaturze.

Najpierw przepisy. Przeanalizowałem zarówno Prawo budowlane, jak i Warunki techniczne, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. Potem jeszcze Ustawę o ochronie przeciwpożarowej i rozporządzenie w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów. Koktajl doprawiłem Ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Nic. Nie ma żadnego przepisu, który pozwalałby traktować obiekty sakralne inaczej niż inne obiekty użyteczności publicznej. Wręcz obiekty sakralne zgodnie z prawem zaliczono do obiektów użyteczności publicznej z wszelkimi tego stanu rzeczy konsekwencjami.

Więc może stosunek kościoła do ludności (z rozmysłem nie używam określenia „wierni”, bowiem w obiektach sakralnych przebywają również turyści). Więcej. Turyści i przypadkowi goście nie znają tak dobrze wnętrza obiektu oraz położenia wyjść, jak osoby często uczestniczące w organizowanych tam imprezach religijnych.

A dla części z obecnych dostąpienie zbawienia dzięki pokucie zadanej przez spalenie żywcem, czy to na stosie czy w ogarniętej pożarem świątyni, nie jest szczytem marzeń doczesnego życia.

 

Olgierd Donajko