Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Rośnie liczba niewypłacalności w sektorze doświadczającym sprzedażowej hossy

08.08.2018

 

Źródło: Biuletyn statystyczny GUS, czerwiec 2018

 

Dopływ środków finansowych z tytułu zwiększonej skali prac i sprzedaży budownictwa niewątpliwie ma miejsce, wpływa na rozliczenia na rynku, ale… wpływ ten jest minimalny, mniejszy niż można by się spodziewać po szczycie hossy, po zwiększeniu się w I półroczu wartości produkcji sprzedanej budownictwa o 23,7% r/r (za GUS). Według programu Analiz Branżowych Euler Hermes bieżący spływ należności w branży budowlanej w stosunku do roku ubiegłego poprawił się nieznacznie i nadal sektor ten pozostaje pod tym względem najgorszym, wymagającym najdłuższego, bo około 3-miesięcznego kredytowania ze strony dostawców. Dodatkowo wartość strat – permanentnie nieuregulowanych należności za dostarczone materiały budowlane – pozostaje praktycznie niezmienna, wahając się na poziomie aż 12–13% wartości ogółu należności.

 

Firmy budowlane (z reguły) same dbają o swoich podwykonawców, bez nich nie są w stanie zrealizować swoich kontraktów

Zapowiadany nowy sposób rozliczeń z głównymi wykonawcami publicznych inwestycji skupia się na ich relacjach z podwykonawcami, od czego uzależnione ma być regulowanie zobowiązań przez inwestora – państwo i jego instytucje. Wydaje się więc, że ustawodawca w tym upatruje głównej przyczyny finansowych problemów w budownictwie. Niewątpliwie, kwestie kredytowania się kosztem podwykonawców lub w ogóle – braku rozliczeń z nimi wciąż się pojawiają, ale są to echa sytuacji sprzed kilku lat, z poprzedniego szczytu inwestycyjnego, gdy było to na porządku dziennym. Obecnie jednak dużo rzadziej pojawiają się na naszym rynku egzotyczni, nowi główni wykonawcy, a gros prac infrastrukturalnych realizują firmy działające tutaj od lat, co ma niebagatelne znaczenie, gdyż większość z nich w dobie problemów z wykwalifikowanymi pracownikami, przy dużej zmienności skali prac (a w ślad za tym – gwałtownie zmieniającym się zapotrzebowaniem na ludzi i maszyny), nie poradziłoby sobie bez sprawdzonych podwykonawców. W efekcie tego największe firmy dbają o swoich sprawdzonych partnerów–podwykonawców, wypłacając im nierzadko akonto określone sumy dla wsparcia ich dobrej kondycji finansowej, utrzymania zdolności produkcyjnej i zapewnienia sobie wsparcia w przyszłości.

– Ponadto – dodaje Tomasz Starus – informacje o spadku zysku nawet największych graczy (w tym największej notowanej spółki budowlanej o połowę za ostatni okres sprawozdawczy) nie świadczą chyba o tym, iż firmy te akumulują środki nie rozliczając się z podwykonawcami. Odwrotnie – one także borykają się z problemami na rynku budowlanym, które leżą w związku z tym gdzie indziej.

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube

Profil na Google+